Jedna rzecz z Twojego dnia zmieni mój masaż bardziej niż obiad. I nie, nie chodzi o kawę.
Zobacz, jak zwykle wygląda dzień przed pierwszą wizytą. Rano w autobusie czytasz trzy poradniki i składasz z nich listę: bez kawy po dwunastej, nic do jedzenia dwie godziny przed, nie biegać, wypić dwa litry wody. O wpół do trzeciej stoisz przy ekspresie, kubek parzy w palce, a kciuk wpisuje w wyszukiwarkę: „czy kawa zepsuje masaż”.
Odłóż listę. Nie musisz robić nic specjalnego. Przyjdź kilka minut wcześniej, nie jedz ciężkiego posiłku tuż przed wizytą i powiedz mi o bólu, kontuzji, ciąży, chorobie albo lekach. Resztą zajmę się na miejscu. Ciała nie trzeba przygotowywać, trzeba je zgłosić, jak bagaż na lotnisku: nikt nie każe Ci go przepakowywać, wystarczy powiedzieć, co jest w środku.
Zamiast listy zakazów masz trzy decyzje: lekki posiłek w porę, trening przesunięty albo zgłoszony i dwa zdania na wejściu. Jedna z nich waży więcej niż dwie pozostałe razem. Przejdźmy przez dzień z masażem o osiemnastej.
W skrócie
- Zjedz coś lekkiego mniej więcej godzinę, dwie przed wizytą: nie na pusty brzuch i nie po schabowym.
- Kawę pij jak zwykle, alkohol dziś odpuść.
- Trening w dniu wizyty nie przekreśla masażu. Powiedz mi o nim, a dobiorę nacisk.
- Na wejściu powiedz o bólu, kontuzji, ciąży, chorobie, lekach i jak minął Ci dzień. Na rozmowie polega całe przygotowanie.
Źle spana noc albo drapanie w gardle — przyjść czy przełożyć?
Źle spana noc nie jest powodem, żeby przełożyć wizytę. Raczej powodem, żeby przyjść. Powiedz mi o niej na wejściu. Jeśli pod kocem ciało zrobi się ciężkie i zaśniesz na leżance, nie budzę Cię: wiele osób zasypia, a ja nie traktuję zaśnięcia jako zmarnowanej wizyty. Nie obiecuję natomiast, że w nocy będziesz spać lepiej. Źle śpisz od tygodni? Na stronie o masażu przy bezsenności i napięciu piszę, w czym masaż pomaga, a czego nie leczy.
Jest jedna sytuacja, w której lepiej przyjść jutro. Rano drapie Cię w gardle, w południe mierzysz temperaturę i widzisz trzydzieści siedem i osiem. Wtedy napisz, przesuniemy termin, bez tłumaczenia się.
Co zjeść przed masażem i kiedy?
Coś lekkiego, mniej więcej godzinę albo dwie przed wizytą: kanapkę, zupę, jogurt, cokolwiek, po czym nie czujesz się ciężko. Powód leży na leżance. Większość masażu spędzasz na leżąco, a przy plecach leżysz na brzuchu.

Schabowy z ziemniakami zjadasz na stołówce kwadrans po piątej, a o szóstej leżysz twarzą w dół i czujesz każdy kęs między sobą a leżanką. Zamiast odpuszczać, czekasz, aż obiad się ułoży.
Ale pusty brzuch bywa w ciszy głośniejszy niż pełny. Muzyka gra cicho, przechodzę z łopatek niżej, a spod koca brzuch zaczyna solo. Gra przeciągle i wybiera najcichszą chwilę. Zamierasz i liczysz w głowie, czy było słychać.
Było.
Masuję dalej, dla mnie burczenie brzmi jak każdy inny dźwięk w gabinecie. Szkoda tylko, że przez kolejne minuty myślisz o brzuchu, zamiast odpoczywać.
Sztywnej godziny się nie trzymaj. Zajrzyj do trzech poradników w sieci, a znajdziesz trzy różne odpowiedzi: jeden autor radzi co najmniej godzinę, drugi półtorej, trzeci od jednej do dwóch. Żaden z nich nie podaje, skąd wziął swoją godzinę. Liczy się ciężar talerza, nie zegar. Z posiłkiem przed masażem jest jak z tankowaniem przed trasą: pusty bak dzwoni, przepełniony się przelewa, a do połowy i jedziesz.
Kawa, alkohol i woda przed masażem
Kawę pij jak zwykle. Pijesz ją do piętnastej? Pij do piętnastej. Kawa o trzeciej nie zepsuje masażu o szóstej.
Nie dolewaj tylko dodatkowej „na wszelki wypadek, żeby nie zasnąć”. Pisałam wyżej: zaśnięcie niczego nie psuje.
Alkohol dziś odpuść, także kieliszek do obiadu. Wodę pij jak co dzień, ani przed masażem, ani po nim nie trzeba jej litrami.
Trening w dniu masażu — odpuścić?
Nie musisz. Trening nie przeszkadza w masażu, chyba że mi o nim nie powiesz.

Po porannym spacerze albo lekkich zajęciach w południe przychodzisz normalnie. Masaż relaksacyjny obejmuje całe ciało i ma delikatny nacisk, niczego nie rozbijam na siłę.
Inaczej wygląda trening tuż przed wizytą. Trening zaczynasz o szesnastej, dziesięć po piątej stoisz w szatni z mokrymi włosami, a tętno jeszcze dudni w uszach. W aucie piszesz do mnie: „Prosto z treningu, da się?”
Da się. Powiedz o nim na wejściu, a dobiorę nacisk. Przez pierwsze minuty nogi mogą jeszcze „chodzić” same, zanim ich ciężar opadnie na leżankę. Wystarczy, że wiem, skąd przyjeżdżasz. Jutrzejszy trening rób normalnie, a jeśli ciało rano marudzi, odpuść.
Potrzebujesz po zawodach mocnej pracy na nogi, a nie odpoczynku? Wtedy umów masaż sportowy, bo relaksacyjny ma delikatny nacisk.
W czym przyjść na masaż?
W czym chcesz. Przychodzisz, jak stoisz, najlepiej kilka minut wcześniej. Jednorazowa bielizna, ręcznik i klapki czekają na miejscu. Przebierasz się w spokoju, a ja wtedy wychodzę. Leżysz pod kocem, a odsłonięte jest tylko miejsce, które akurat masuję.
Dwa zdania na wejściu — co powiedzieć masażystce?
Tu leży właściwe przygotowanie ciała: nie w kuchni i nie na siłowni, tylko w pierwszych dwóch minutach w gabinecie. Rozmowa jest u mnie częścią zabiegu, nie formalnością przed nim. Bez niej masowałabym w ciemno, dlatego przed pierwszym masażem zawsze pytam.
Pytam: „Coś boli, jakieś leki?”. Słyszę: „Nie, nic”. A potem, już w drodze do przebieralni: „A, bark, naderwany na siatkówce w liceum, ale już dobrze”. I jeszcze, z ręką na klamce: „Od tygodnia źle śpię, dlatego w ogóle jestem”. Dwa zdania powiedziane mimochodem zmieniają, od czego zaczynam.
Zrób zdjęcie ściągi i pokaż mi ją na wejściu, jeśli łatwiej Ci czytać niż mówić:
| Powiedz mi o… | Po co mi wiedza | |---|---| | bólu teraz albo niedawno | wiem, gdzie uważać | | kontuzji, także starej, która „już przeszła” | dobieram nacisk i omijam miejsce | | ciąży | najpierw lekarz, potem ja | | chorobie i lekach | o leku decyduje lekarz, o nacisku ja | | dzisiejszym treningu | wiem, że nogi jeszcze pracują | | złej nocy, ciężkim dniu | wiem, że masz odpocząć, nie analizować |
Nie stawiam diagnoz, nie układam diety ani treningu. Pytam, żeby dobrać nacisk. Rozmowa nie jest przesłuchaniem: dwie minuty przy wejściu oszczędzają kwadrans błądzenia rękami.
Kiedy zamiast na masaż idziesz do lekarza albo przesuwamy termin
Większość dni nadaje się na masaż, także dzień po złej nocy albo po treningu. Trzy sytuacje zmieniają plan:
- Gorączka. Przesuwamy termin, napisz mi rano albo w południe.
- Stan zapalny albo choroba skóry. Napisz przed wizytą, zdecydujemy, czy masujemy, czy przesuwamy.
- Ciąża, świeży uraz albo trwające leczenie. Najpierw zapytaj lekarza, czy możesz iść na masaż, potem się umówimy.
Czy objaw jest groźny, rozstrzyga lekarz. Ja pytam, a przełożony termin traktuję jak zwykłą zmianę w kalendarzu.
A wieczór po masażu?
Zdążysz na kolację, nawet jeśli ktoś czeka z nią w domu. Czas masażu liczę od pierwszego dotknięcia, a do wizyty dolicz mniej więcej kwadrans na rozmowę, przebranie i spokojne wyjście. Przy dziewięćdziesięciu minutach od osiemnastej wychodzisz koło za kwadrans ósma. Siadasz do stołu z ciepłymi jeszcze ramionami i jesz normalnie, bez żadnej specjalnej diety po masażu.
Ile kosztuje dziewięćdziesiąt minut, sprawdzisz w cenniku.
Najlepsze przygotowanie ciała
Pierwszej godziny dla siebie nie zepsujesz kanapką ani treningiem. Zepsuć ją może tylko coś, czego mi nie powiesz.
Zjedz lekki obiad, przyjdź kilka minut wcześniej i powiedz mi dwa zdania na wejściu. Resztą zajmę się na miejscu.
A jeśli zaśniesz, nie obudzę Cię.
Zarezerwuj masaż relaksacyjny i przyjdź, jak stoisz. Masz pytanie przed wizytą? Napisz do mnie.
Ten tekst nie zastępuje porady lekarskiej. Prowadzę gabinet masażu — o chorobach i lekach decyduje lekarz.






