Czy można iść na masaż podczas przeziębienia, kiedy termin masz jutro?

Zwalasz drapanie w gardle na kaloryfer, bo jutro o 17:00 masz masaż, na który czekasz od dwóch tygodni. Kaloryfery grzeją od tygodnia, a kichasz dopiero od wczoraj.

Przy gorączce i świeżej infekcji przekładam termin bez dyskusji. Reguła, nie ocena: nikt w gabinecie nie liczy, ile razy coś przesuwasz.

W skrócie: chodzi mniej o gardło, a bardziej o jedyną godzinę w miesiącu i o wstyd przed odwołaniem. Źle kończy się na dwa sposoby: idziesz z tabletką albo znikasz bez słowa. Dobrze kończy się wtedy, gdy wiesz, w którym stanie jesteś, i przed wizytą piszesz do mnie dwa zdania.

Termin bywa z vouchera, a w pamięci wisi jedno odwołanie sprzed paru miesięcy. Drugie wydaje się już przesadą. Gorzej robi się wtedy, gdy ze wstydu następnym razem w ogóle się nie umawiasz. Tracisz godzinę, w której nikt niczego od Ciebie nie chciał.

Jest jeszcze ktoś, o kim wieczorem nikt nie myśli: osoba, która położy się na leżance godzinę po Tobie.

Po tabletce termometr milknie: masaż przy gorączce dalej odpada

Kiedyś przyszła do mnie pani z voucherem od córki, ważnym do końca miesiąca. Rano termometr pokazał jej 38,2, więc łyknęła tabletkę i przyjechała, bo „szkoda prezentu”. W gabinecie mam 23 stopnie, a ona drżała pod kocem, zanim zaczęłam. Po dziesięciu minutach skończyłam i przepisałam termin, a voucher nie przepadł.

Kubek parującej herbaty z cytryną, słoik miodu z drewnianą łyżką, biały termometr elektroniczny i koperta z pustą kartką na drewnianym stole w kuchni, za oknem jesienny poranek
Termometr odłożony wyświetlaczem w dół nie zmienia tego, co pokazał.

Na stronie NHS, brytyjskiej służby zdrowia, przeczytasz, że od 38°C masz już wysoką temperaturę. Po tabletce termometr na chwilę pokazuje mniej, ale zbita gorączka nadal jest gorączką, tylko cichszą. Infekcja nie mija od tabletki, a Ty zamiast odpoczynku dostajesz na leżance godzinę dreszczy.

Zaczęłam więc szukać badania, które pokazuje, co masaż robi przy gorączce.

Przeciwwskazania do masażu klasycznego: badanie, którego nikt nie zrobi

Siedzisz w komisji etycznej i ktoś kładzie przed Tobą wniosek: położymy na leżance pięćdziesiąt osób z gorączką, wymasujemy je i zobaczymy, co będzie. Odsuwasz kartkę bez podpisu. Każdy w komisji zrobiłby tak samo, więc takiego badania nikt nie zrobił.

Wyobraź sobie teraz poczekalnię, w której siedzą bohaterowie kilkunastu opisów powikłań po masażu, które zebrał Edzard Ernst. Pytasz po kolei, kto miał wtedy gorączkę. Nikt nie podnosi ręki. Dosiadają się poszkodowani ze 138 zdarzeń, które inny zespół zebrał z czterdziestu doniesień. Robi się tłoczno, a ręki dalej nikt nie podnosi.

Tu się zdziwiłam: pod regułą, której pilnuję najsurowiej, nie znalazłam ani jednego badania. A autorzy materiału o podstawach masażu klasycznego dla szkół masażu i tak wymieniają wśród przeciwwskazań aktywną chorobę zakaźną i ostry stan zapalny. Trzymam się tej reguły z ostrożności, nie z wyniku eksperymentu.

Przy samym katarze badacze sprawdzili jednak coś brawurowego.

Ochotnicy z wirusem w nosie: co wiadomo o masażu przy katarze

W 1998 roku zespół Weidnera zaprosił ochotników do badania, które dziś brzmi jak żart: wkropimy Ci przeziębienie do nosa, a potem pogonimy Cię na trening. Z pięćdziesięciu młodych osób trzydzieści cztery przez dziesięć dni ćwiczyły po 40 minut co drugi dzień, szesnaście odpoczywało. Badacze zobaczyli, że w warunkach ich badania katar u ćwiczących trwał i dokuczał tak samo jak u odpoczywających.

Ale ochotnicy ćwiczyli, a nikt ich nie masował. Mieli katar, a gorączki nie. Edward Laskowski z Mayo Clinic pozwala ćwiczyć przy objawach „nad szyją”, jak katar i lekki ból gardła, a przy gorączce i bólach mięśni w całym ciele już nie.

Czemu więc przy katarze i tak często mówię „przełóżmy”? Z dwóch powodów, a żaden nie dotyczy Twojej odporności.

Bezpieczne dla kogo? Twój nos i osoba, która przyjdzie po Tobie

Połóż się dziś wieczorem na brzuchu, z twarzą w poduszce i zatkanym nosem, i wytrzymaj tak do końca jednej piosenki. Tak wygląda godzina z twarzą w otworze leżanki przy katarze. Sięgasz po chusteczkę co pięć minut, oddychasz ustami i czujesz głównie nos.

Pusta leżanka do masażu z kremowym obiciem i drewnianymi nogami, na niej złożone białe prześcieradło, ręcznik i buteleczka z pompką, a dłoń zakłada jednorazową serwetę na zagłówek z otworem na twarz, w tle jasna ściana
Po każdej osobie zmieniam prześcieradło i serwetę na zagłówku, bo kto kładzie się następny, też chce wyjść ode mnie bez cudzego kataru.

O drugim powodzie myślę, kiedy godzinę po Tobie na leżance kładzie się choćby starszy pan po operacji albo kobieta w ciąży, w zwykły wtorek. Według NHS zarażasz, dopóki nie miną wszystkie objawy, a zarazki przeziębienia przeżywają na dłoniach i powierzchniach do 24 godzin. Przy grypie najłatwiej zarażasz w pierwszych pięciu dniach. Przez godzinę masażu pracuję tuż obok Twoich chusteczek, a zaraz potem przy kolejnej osobie.

Wolę stracić Twoją godzinę niż godziny trzech osób po Tobie.

Skąd więc wiesz, w którym miejscu jesteś?

Trzy światła zamiast „zdrowy albo chory”: masaż przy przeziębieniu

Diagnozy nie stawiam i nie powiem Ci, czy masz przeziębienie, grypę czy covid. Mówię „dziś nie” albo „dziś tak, spokojniej”, według trzech świateł.

Czerwone zapala się, gdy masz gorączkę, dreszcze, łamie Cię w kościach, brakuje Ci sił na zwykły dzień albo buntuje się żołądek. Wtedy przekładamy wizytę. W wytycznych brytyjskiej agencji zdrowia UKHSA przeczytałam podobną granicę: z wysoką temperaturą albo bez sił na zwykłe zajęcia zostajesz w domu.

Zielone świeci przy samym lekkim katarze, bez gorączki i z normalnymi siłami, ale nie znaczy „przyjdź”, tylko „napisz do mnie przed wizytą”. Zapytam o nos i samopoczucie i decyzję wezmę na siebie. Najczęściej mówię „przełóżmy”, bo zarażasz do końca objawów, rzadziej „przyjdź, wymasuję Cię w pozycji na plecach albo na siedząco”. Żółte zostawiam na koniec choroby, bo pierwsza wizyta po chorobie wygląda u mnie inaczej.

Po czym poznać bezpieczny gabinet masażu, opisałam osobno.

Są też objawy, przy których w ogóle skreślam masaż z planu.

Zamiast masażu przy grypie — lekarz: objawy, których nie przeczekasz

Tu przestaję być masażystką. Umów się do lekarza, gdy wysoka temperatura trzyma dłużej niż trzy dni albo rośnie mimo leczenia w domu. Oba progi podaję za NHS. Do lekarza idziesz też, gdy objawy się nasilają albo po dziesięciu dniach nie widać poprawy. Tak samo przy kaszlu dłuższym niż trzy tygodnie, duszności albo bólu w klatce piersiowej.

Dzwoń na 112 od razu, jeśli masz:

  • nagły ból w klatce, ciężka duszność albo krew przy odkrztuszaniu (NHS, grypa),
  • bardzo szybki oddech albo splątanie,
  • sina, blada albo marmurkowa skóra albo wysypka, która nie blednie pod uciskiem (NHS, sepsa).

Wiele osób gorączkę znosi spokojniej niż pisanie do mnie wiadomości.

Jak przełożyć wizytę przy infekcji: dwa zdania bez przeprosin

Piszesz SMS i trzeci raz kasujesz „bardzo przepraszam”. Po czwartej próbie wiadomość brzmi jak usprawiedliwienie do wychowawczyni: objawy, przeprosiny i obietnica, że więcej się nie powtórzy. Im więcej przeprosin dopisujesz, tym dłużej szukam słów na zwykłe „nic się nie stało”, bo zamiast umawiać nowy dzień, zaczynam Cię pocieszać.

Wystarczą dwa zdania:

„Dzień dobry, jutro 17:00. Złapała mnie infekcja, wolę nie przychodzić. Jaki termin masz za tydzień–dwa?”

Napisz albo zadzwoń, najlepiej z wyprzedzeniem. Termin przesuniemy i nikt nie zrobi Ci wyrzutów. Voucher jest ważny 12 miesięcy od zakupu, a jeśli kończy się akurat w chorobie, napisz, porozmawiamy.

Bywa też surowiej. W regulaminie jednego gabinetu w USA stoi, że chory klient przekłada wizytę, „nawet jeśli myśli, że ma alergię”, a za odwołanie później niż 48 godzin przed wizytą płaci 10 dolarów. Kto w październiku mówi o alergii z chusteczką w rękawie, zwykle sam w nią nie wierzy.

Trudniej robi się dopiero potem, kiedy wracasz.

Kiedy wrócić na masaż po chorobie i czemu za pierwszym razem spokojniej

Pan po dwóch tygodniach grypy poprosił: „mocno, bo wszystko boli od leżenia”. Zrobiłam spokojniej, długimi, wolnymi ruchami. Przy wyjściu zapytał, czy za tydzień zrobimy tak samo.

Mężczyzna leży na brzuchu na leżance, plecy przykryte beżowym ręcznikiem do łopatek, dłonie masażystki spoczywają na jego ramionach, ciepłe przyciemnione światło
Po chorobie zaczynam wolniej, niż prosisz, i zwykle oboje na tym zyskujemy.

Reguły „48 godzin po objawach” Ci nie dam. Widziałam ją tylko na zagranicznych stronach spa, bez żadnego badania. Zaglądam raczej do wytycznych UKHSA: do zwykłych zajęć wracasz, gdy wysoka temperatura minęła i czujesz się na siłach. U mnie wygląda tak: bez gorączki i bez tabletki, która ją trzyma. Jeśli zostaje sam kaszel, napisz, zapytam, jak się czujesz.

Pierwszy masaż po chorobie traktuję jak pierwszy bieg po zimie: nikt rozsądny nie zaczyna od rekordu. Czasem zamiast klasycznego proponuję wolniejszy masaż relaksacyjny. O czekaniu z datą pisałam w tekście czy rezerwować masaż teraz, czy poczekać.

A jeśli po trzech tygodniach na drugie piętro wchodzisz jak na Rysy, idź do lekarza. Badacze z Australii przez rok obserwowali 253 osoby po ostrych infekcjach, między innymi po mononukleozie. Po pół roku 29 z nich wciąż czuło się wyczerpanych. Przy zwykłym katarze badacze takiej liczby nie podają, ale zmęczenie po chorobie nie jest lenistwem. Po covidzie trzymam się takiej samej zasady.

A co, jeśli choruję ja?

Sama też odwołuję masaż przy przeziębieniu

Kiedyś złapał mnie katar i jednego dnia wysłałam sześć razy identyczną wiadomość. Kopiowałam, wklejałam, wysyłałam, a w odpowiedziach sześć razy wróciło „zdrowiej szybko”. Nikt się nie obraził i wszyscy wrócili. Pilnuję reguły w obie strony: chronię klientów przed swoim katarem, a Ciebie proszę o to samo dla osoby po Tobie.

Jeśli jutro rano dalej zwalasz wszystko na kaloryfer, a termometr pokazuje więcej, niż miał pokazać, napisz dwa zdania. Przeprosiny możesz pominąć. Godziny, w której nikt niczego od Ciebie nie chce, nie tracisz. Przesuwamy ją o tydzień albo dwa, na masaż klasyczny w dniu, w którym przez całą godzinę oddychasz nosem i nawet tego nie zauważasz.

„Nie dziś” nie jest porażką, tylko innym terminem.

Ten tekst nie zastępuje porady lekarskiej. Jestem masażystką, nie lekarką ani fizjoterapeutką: nie stawiam diagnozy i nie rozstrzygam, czy masz przeziębienie, grypę czy covid. Mówię tylko, czy dziś masujemy. W sprawie objawów decyduje lekarz.