Przejdź do treści

Bez ściemy

Tak, korzystamy z AI. Mówimy wprost, do czego.

Separator

Trafiłeś tu pewnie ze znaczka w rogu zdjęcia. Poniżej wyjaśniamy, co on oznacza i dlaczego stawiamy go nawet tam, gdzie nie musimy.

Gabinet prowadzi jedna osoba. Przy jednej osobie każda godzina spędzona nad papierami to godzina nie spędzona z Tobą na leżance — więc wszystko, co da się zrobić szybciej, robimy szybciej.

Do czego używamy narzędzi

Kod tej strony, teksty, które czytasz, grafiki, zdjęcia, schematy zabiegów, kalendarz, przypomnienia o wizycie, rozliczenia, materiały na social media, ulotki, vouchery, opisy usług, tłumaczenia, porządkowanie opinii — spora część tego powstaje z pomocą sztucznej inteligencji. Nie dlatego, że tak modnie. Dlatego, że alternatywą jest agencja za kilka tysięcy miesięcznie albo Patrycja siedząca do północy nad Wordem.

Te pieniądze wolimy wydać na gabinet: olejki, ręczniki, szkolenia, sprzęt, dłuższe wizyty bez pośpiechu. Na to, co czujesz pod dłońmi, a nie na to, co widzisz na ekranie.

Teraz o zdjęciach — bo tu jest rzecz, którą trzeba powiedzieć uczciwie

Obowiązuje przepis unijny (AI Act), który każe oznaczać obrazy tworzone komputerowo. Znamy go i chcemy go dotrzymać. Problem jest praktyczny: przy setkach zdjęć weryfikowanie jednego po drugim — „to prawdziwe, to nie, to prawdziwe w połowie, bo tylko poprawiliśmy światło” — zajęłoby czas, którego jedna osoba po prostu nie ma.

Dlatego zrobiliśmy najprostszą uczciwą rzecz: oznaczamy wszystkie zdjęcia. Także te całkowicie prawdziwe. Wolimy przesadzić z ostrożnością, niż postawić Cię w sytuacji, w której musisz zgadywać. Jeśli widzisz nasz znak w rogu zdjęcia — traktuj je jako komputerowe, nawet jeśli akurat to konkretne jest fotografią z gabinetu.

Wolisz zobaczyć, jak jest naprawdę? Przyjdź. Gabinet stoi przy ul. Żmigrodzka 41/49 na Junikowo i wygląda tak, jak wygląda — bez filtra.