Masaż 60 czy 90 minut? Wieczór z Booksy i kalkulatorem

W Booksy od kwadransa skaczesz między „60” a „90”, a w kalkulatorze dzielisz cenę przez minuty jak cenę benzyny na stacji. Kalkulatorem nic tu nie wskórasz: w masażu klasycznym minuta kosztuje tyle samo w każdej wersji i za dłuższą wizytę nie dostajesz rabatu. Wiesz już o cenie minuty wszystko, a o tym, ile masażu potrzebują Twoje plecy, dalej nic.

Odpowiem od razu. Na pierwszą wizytę weź godzinę, jeśli męczą Cię plecy, kark i barki. Półtorej godziny wybierz wtedy, gdy chcesz całe ciało albo gdy bardziej niż plecy męczy Cię głowa.

Tylko że minuty nie są właściwym pytaniem. Rozstrzygniesz to czym innym i wcale nie portfelem.

Najpierw dwie pułapki pierwszej rezerwacji.

Ile powinien trwać masaż, żeby nie żałować?

Pierwsza pułapka nazywa się „na próbę”. Ktoś bierze pół godziny, żeby nie przepłacić. Pierwsze minuty spędza na myśleniu, czy dobrze leży i co zrobić z rękami. Barki dopiero zaczynają mu opadać, ciało robi się cięższe na leżance, a ja już mówię, że kończymy. Wychodzi z poczuciem „nic mi masaż nie dał” i więcej nie wraca. Takich wizyt szkoda mi najbardziej.

Pół godziny na pierwszą wizytę to jak jazda próbna po parkingu salonu: o skrzyni biegów i tak niczego się nie dowiesz.

Druga pułapka nazywa się „na pewniaka”. Ktoś inny rezerwuje od razu dwie godziny, żeby mieć pewność. W drugiej godzinie liczy minuty do wyjścia, potem układa w głowie listę zakupów, a na koniec plan urlopu na przyszły rok. Zapamiętuje masaż jako „za długo”.

W obu pułapkach ktoś liczy minuty: jeden ich skąpi, drugi kupuje zapas. Do półgodzinnego masażu pleców wrócę niżej, bo czasem go polecam.

A gdyby długość liczyć zupełnie inaczej?

Ile trwa masaż klasyczny: licz kawałki ciała, nie minuty

„Ile minut” przekładam na „ile kawałków ciała”. W godzinę opracuję porządnie jeden obszar: plecy z karkiem i barkami albo plecy z nogami. W półtorej godziny zrobię całe ciało bez pośpiechu albo jeden obszar razem z sąsiedztwem. Całe ciało w godzinę? Da się, tak jak da się zwiedzić Luwr w godzinę: biegiem, z Moną Lizą zobaczoną przez ramię.

Dłonie masażystki na łopatkach i barkach klienta leżącego na leżance, dolna część ciała przykryta białym ręcznikiem
W godzinę opracuję porządnie jeden obszar: plecy z karkiem i barkami.

Godzina masażu klasycznego kosztuje , półtorej godziny . Wszystkie kwoty znajdziesz w cenniku. Nie będę Cię namawiać na dłuższą wersję. Gdy najbardziej męczy Cię głowa, która nie umie przestać myśleć, polecam półtorej godziny masażu relaksacyjnego, bo wtedy nigdzie się nie spieszę.

Tylko może od razu wziąć dwie godziny, skoro więcej minut to więcej ulgi? Znam badanie, w którym ludzie z godziną masażu raz w tygodniu nie wygrali z tymi, którzy… tylko czekali.

Masaż 2-godzinny: czy dłużej znaczy lepiej?

Chodź, wylosujesz kopertę. W środku może leżeć pół godziny masażu, godzina masażu (raz albo kilka razy w tygodniu) albo kartka z jednym słowem: „czekasz”. Tak losowało 228 osób z przewlekłym bólem szyi spod Seattle w latach 2010–2011 (Sherman i in., 2014). Przez cztery tygodnie każdy dostawał swój los, a potem badacze sprawdzili, komu ulżyło.

Osoby z godziną masażu raz w tygodniu nie wypadły istotnie lepiej niż te, które tylko czekały. Osoby z pół godziną dwa albo trzy razy w tygodniu też nie. Czyli szkoda pieniędzy?

Wcale nie. Lepiej wypadły osoby, które przychodziły na godzinę dwa albo trzy razy w tygodniu. Wygrały rytmem, a nie jedną długą wizytą. Dwóch godzin naraz badacze nikomu nie dawali, więc o takiej wizycie nic z tego badania nie wyczytasz. Badali szyję i miesięczną kurację, ale jedno weźmiesz od nich: pierwszej wizyty nie musisz trafić idealnie.

Bardziej niż krótkim czasem psujesz sobie masaż czymś, co nosisz w głowie.

Masaż 60 minut i licznik w głowie

Leżysz twarzą w otworze leżanki. Widzisz podłogę i nogę stolika, zegara nie widzisz, a i tak liczysz: minęło dwadzieścia minut czy już czterdzieści? Płacisz za każdą minutę, więc pilnujesz każdej. Nie oceniam, bo sama przy pizzy przeliczam cenę na centymetry kwadratowe.

Ekonomiści Anja Lambrecht i Bernd Skiera przejrzeli rachunki 10 882 klientów dostawcy internetu (2006). Wielu z nich płaciło za abonament bez limitu, choć przy ich zużyciu taryfa z licznikiem wyszłaby taniej. Według autorów część z nich wolała dopłacić, byle nie patrzeć, jak licznik tyka. Badali internet, nie masaż, ale uczucie znasz z leżanki.

Decyzję o długości podejmujesz więc raz, przy rezerwacji. Potem wyłączasz licznik, bo czasu pilnuję ja.

Kiedy masaż odłożyć i iść do lekarza

Zanim zarezerwujesz, sprawdź jedno. Najpierw idziesz do lekarza, gdy:

  • ból pojawił się świeżo po urazie albo upadku,
  • bólowi towarzyszy gorączka,
  • drętwieje albo słabnie ręka czy noga,
  • łydka jest obrzęknięta i bolesna.

W ciąży i przy chorobie przewlekłej zapytaj lekarza przed wizytą. Jestem masażystką: skąd bierze się ból, ocenia lekarz albo fizjoterapeuta. Specjaliści z amerykańskiego NCCIH piszą, że ryzyko masażu jest niskie, choć zdarzają się rzadkie poważne skutki: zakrzep, uraz nerwu, złamanie kości.

A teraz drugi licznik, który tyka już po masażu: ten w kalendarzu.

Pierwsza wizyta u masażysty: ile czasu wpisać w kalendarz

Wpisujesz w kalendarz „masaż 18:00–19:00”, a o 19:15 masz być po drugiej stronie miasta. Po masażu zbiegasz po schodach z kurtką w ręce i spinasz barki, które przed chwilą przez godzinę rozluźniałam. Ciepło z pleców gubisz gdzieś między piętrami.

Pusty gabinet masażu po wizycie: złożony ręcznik na leżance, klapki na dywanie, koc na krześle i szklanka wody na stoliku
Po masażu posiedź chwilę, zanim zbiegniesz po schodach do auta.

Wizyta trwa dłużej niż sam masaż. Najpierw chwilę rozmawiamy: mówisz, co Cię męczy. Potem wychodzę, a Ty przebierasz się i kładziesz na leżance, w bieliźnie, pod ręcznikiem. Rozmowy i przebierania nie odliczam od masażu: godzina z rezerwacji to cała godzina mojej pracy.

Po masażu nie zrywaj się od razu. Terapeuci z angielskich szpitali Sherwood Forest radzą w ulotce dla pacjentów posiedzieć pięć do dziesięciu minut i uprzedzają, że mogą przyjść łzy. Gdy przyjdą, siedzisz dalej ze szklanką wody, aż same miną. Na miejscu masz prysznic, ręcznik i klapki. Zostaw więc w kalendarzu zapas.

Pierwszy masaż w życiu: a jak wybiorę źle?

Boisz się, że zmarnujesz pierwszą wizytę. Nic złego się nie stanie. Nacisk kręcimy razem jak głośność radia w samochodzie: ściszam albo podkręcam, ile trzeba. Bohaterstwo na leżance nikomu się nie przyda, mnie też nie. Po wizycie wiesz o sobie więcej: wolisz mocniej czy spokojniej i czy godzina minęła za szybko. Przy wstawaniu z leżanki często pada pytanie: „To już minęła godzina?”. Pierwsza wizyta jest mapą, a nie wyprawą. Następną długość dobierzesz z czucia, nie z kalkulatora.

Kiedy pół godziny ma sens? Gdy już wiesz, jak reagujesz na masaż, i wpadasz między spotkaniami. Masaż pleców rezerwujesz na 30 minut za . W tej pół godzinie pomagam plecom, karkowi i łopatkom. Na krótko możesz też wziąć masaż szyi i barków.

A teraz historia, którą lubię najbardziej, bo badacze skończyli w niej dokładnie tam, gdzie Twój kalkulator.

Ile trwa masaż według ludzi, którzy mieli wszystkie minuty świata

Zrób to w myślach: za masaże płaci ktoś inny, a Ty rozpisujesz je komuś z bolącym kolanem. Pół godziny czy godzina? Raz w tygodniu czy dwa? Pierwszy odruch: wszystko po maksimum.

Przed takim wyborem stanęli naprawdę badacze z New Jersey i Connecticut (Perlman i in., 2012). Rozpisali masaże dla 125 osób z chorobą zwyrodnieniową kolana: pół godziny albo godzinę, przez osiem tygodni raz w tygodniu albo przez pierwszy miesiąc dwa razy w tygodniu, a potem raz.

Badani zyskiwali tym więcej, im więcej minut dostawali, ale tylko do godziny tygodniowo. Powyżej niej nie zyskiwali już wyraźnie więcej, jak gąbka, która już nasiąkła: dolewasz wody, a ona tylko kapie na blat. Za najlepszą badacze uznali godzinę raz w tygodniu, także z uwagi na wygodę i koszt.

Jeśli więc dziś wieczorem liczysz minuty, robisz to samo co naukowcy z New Jersey. Wyszła im godzina, choć sami przyznali, że najlepsza dawka może być jeszcze inna niż każda z czterech, które sprawdzili. Obie ekipy badaczy mierzyły całą serię wizyt, nie pierwszą wizytę, więc godzina nie jest dowodem, tylko rozsądnym startem.

Kalkulator możesz więc odłożyć: przestań skakać między „60” a „90” i kliknij godzinę masażu klasycznego. Resztę ustalimy na miejscu.

Masaż nie zastępuje diagnozy ani leczenia. Jestem masażystką, nie fizjoterapeutką ani lekarzem. Gdy ból jest silny, świeży albo budzi Twój niepokój, najpierw porozmawiaj z lekarzem.