Po masażu nie musisz pić więcej niż zwykle. Pij, kiedy chce Ci się pić — masaż nie wyciska z mięśni niczego do wypłukania, a gdy zmierzono odpływ mleczanu z mięśnia, masaż go spowolnił, nie przyspieszył. Szklanka po wizycie to wygoda po godzinie leżenia, nie dalszy ciąg zabiegu. Niżej pokazuję, skąd to wiadomo i po czym poznać objaw, na który woda nie jest odpowiedzią.

Wieczór po wizycie i następny poranek

Przy wyjściu z wielu gabinetów pada to samo zdanie: „Proszę dziś dużo pić, bo masaż uwolnił toksyny”. Brzmi rozsądnie, więc kiwasz głową i sięgasz po kurtkę.

Mężczyzna wieczorem przy biurku z laptopem trzyma dłoń przy skroni, obok stoją trzy szklanki wody
Trzecia szklanka na siłę niczego nie wypłucze — pij, kiedy chce Ci się pić.

Wieczorem przy biurku pulsuje Ci w skroniach. Obok stoi trzecia szklanka, którą dopijasz już bez pragnienia, „żeby wypłukać”. W telefonie wpisujesz: toksyny po masażu. Rano, sięgając po kubek z górnej półki, czujesz łopatki i wraca myśl: za mało wody?

Nic złego się nie stało.

Sama rada „pij” jest w porządku. Kłopot z powodem, który do niej doklejono: od niego zależy, ile pijesz i po co.

Jakie toksyny?

Zrób prosty test: poproś osobę, która mówi o toksynach, żeby nazwała jedną — jaka to substancja, skąd się bierze, ile jej jest.

Jeśli usłyszysz „no… takie z mięśni”, masz przed sobą słowo-worek: każdy coś do niego wkłada, nikt nie zagląda do środka. Organizacja popularyzująca naukę przejrzała piętnaście produktów „detoks” i nie znalazła dwóch firm, które rozumiałyby to słowo tak samo.

Tymczasem odpady przemiany materii usuwają wątroba i nerki. Robią to bez przerwy i bez umawiania wizyty.

Ktoś to wreszcie zmierzył

Najczęstszy kandydat do worka to kwas mlekowy. Mit mówi: masaż wyciska go z mięśnia do krwi, a woda spłukuje. Jestem masażystką, nie laborantką, więc zamiast zgadywać, sprawdziłam, czy ktoś to zmierzył. Zmierzył — i wyszło odwrotnie, niż mówi folder.

W badaniu Wiltshire i współpracowników z 2010 roku 12 osób przez dwie minuty mocno zaciskało dłoń, z 40% swojej największej siły. Chodziło o to, żeby w przedramieniu zebrało się dużo mleczanu. Potem przedramię przez 10 minut albo odpoczywało, albo było masowane: głaskanie, ugniatanie. Ile mleczanu wypłynęło z mięśnia w każdym z tych wariantów?

Po odpoczynku: 20,5 mmol. Po masażu: 14,7 mmol. Przepływ krwi pół minuty po wysiłku: 766 ml na minutę przy odpoczynku, 540 przy masażu. Masaż zadziałał jak palec przyciśnięty do węża ogrodowego: przydusił przepływ, zamiast go przyspieszyć.

W innym badaniu pobrano próbki z mięśnia uda u 11 osób: po 10 minutach masażu mleczanu nie było ani mniej, ani więcej niż w udzie bez masażu. A sam mleczan nie jest odpadem — serce i inne mięśnie spalają go jako paliwo.

Dwanaście osób, jedno przedramię, dziesięć minut — to mało. To nie znaczy, że masaż szkodzi. Znaczy, że nie wypłukuje.

Pięć zdań, które słyszysz po masażu — co z nich zostaje

Co słyszyszCo wiadomoCo z tego robisz
„Masaż uwolnił toksyny.”Nikt nie podaje, jakie. Odpady przemiany materii usuwają wątroba i nerki, cały czas; masaż nie dokłada im niczego do spłukania.Pijesz tyle co zwykle, według pragnienia.
„Woda wypłucze kwas mlekowy.”W pomiarze na 12 osobach masaż spowolnił odpływ mleczanu z mięśnia: 14,7 mmol w 10 minut wobec 20,5 mmol po zwykłym odpoczynku. W innym (11 osób) nie zmienił jego poziomu w mięśniu. Mleczan to paliwo, nie odpad.Nie ma czego wypłukiwać.
„Boli Cię głowa? To toksyny, pij więcej.”Ból głowy z niedopicia istnieje i zwykle mija w pół godziny po ok. pół litra wody. Z toksynami nie ma związku.Pijesz, jeśli chce Ci się pić. Ból, który narasta albo nie mija po odpoczynku i wodzie — lekarz.
„Wypij od razu pół litra, a dziś minimum trzy litry.”Norma na cały dzień: 2,0 l dla kobiet, 2,5 l dla mężczyzn — łącznie z jedzeniem, kawą i herbatą. Nerki wydalają najwyżej 0,7–1,0 l na godzinę.Szklanka po wizycie, reszta dnia jak zwykle.
„Jak nie wypijesz, jutro będą zakwasy.”Tkliwość na drugi dzień nie bierze się z kwasu mlekowego. Drobny dyskomfort po masażu zgłasza mniej więcej co dziesiąta osoba; zwykle mija w półtorej doby.Nie liczysz szklanek; dajesz ciału dzień.

Źródła: Wiltshire i in. 2010; Crane i in. 2012; Brooks 2018; Blau i in. 2004; EFSA 2010; Normy żywienia NIZP PZH 2020; Schwane i in. 1983; Cambron i in. 2007; NIDDK; Sense About Science 2009.

Źródło tabeli: uwolniecie.pl

Dlaczego po masażu naprawdę chce się pić

Pragnienie po wizycie jest prawdziwe, tylko jego powód nie siedzi w mięśniach: przez godzinę leżysz, oddychasz spokojnie i nic nie pijesz. Możesz wstać z suchością w ustach jak po drzemce w pociągu. Tyle.

Ile krwi przepuszczają dziś przez filtr Twoje nerki? Około 140 litrów, z czego robią 1–2 litry moczu. To oczyszczalnia na pełen etat: w dniu masażu pracuje tak samo jak w każdy zwykły wtorek.

Polskie normy żywienia piszą, że woda jest potrzebna m.in. do wydalania „produktów metabolizmu i toksyn”. To zdanie o każdym zwykłym dniu. Masaż nic do niego nie dokłada.

Jest też granica w drugą stronę: nerki wydalą najwyżej 0,7–1,0 litra wody na godzinę. Trzy litry wlane naraz to lanie do zlewu szybciej, niż nadąża odpływ. U zdrowego człowieka nadmiar wody rzadko szkodzi, ale polskie normy piszą wprost, że kłopot zaczyna się właśnie przy jednorazowym piciu ponad to, co nerki zdążą wydalić.

Ile to jest z butelki

Polskie normy, przyjęte za Europejskim Urzędem ds. Bezpieczeństwa Żywności, mówią: 2,0 litra dziennie dla kobiet, 2,5 litra dla mężczyzn. Haczyk: to cała woda z dnia — z porannej kawy, herbaty w pracy, talerza zupy i jabłka też, przy umiarkowanej temperaturze i zwykłej aktywności. Z butelki wychodzi więc mniej, niż sugeruje słowo „dużo”.

Kuchenny stół z kubkiem kawy, herbatą z cytryną, talerzem zupy pomidorowej, jabłkiem i szklanką wody
Do dziennej normy liczy się wszystko z tego stołu, nie tylko woda ze szklanki.

Najprostszy miernik masz przy sobie: pragnienie. U zdrowego dorosłego działa jak lampka rezerwy w samochodzie — zapala się, zanim bak będzie pusty. Drugi sprawdzian to jasnosłomkowy kolor moczu.

Popularne „osiem szklanek dziennie” nie ma za sobą badań, jeśli mowa o zdrowym dorosłym przy biurku, w umiarkowanym klimacie. W upale, przy długim wysiłku, ciężkiej pracy albo w chorobie potrzeba więcej. U osób starszych — piszą o tym te same polskie normy — lampka bywa przyćmiona i zapala się później. Chorujesz na nerki lub serce albo bierzesz leki moczopędne? Ile pić, ustal z lekarzem.

A jednak: głowa czasem przechodzi po wodzie

Weź inny wieczór: od rana jedna kawa, po masażu nic, skronie pulsują. Wypijasz szklankę i po pół godzinie ucisk puszcza. Czyli jednak toksyny?

Ból może naprawdę minąć po wodzie — tylko nie z powodu, który Ci podano.

Ból głowy z niedopicia przerobiła na własnej głowie mniej więcej co dziesiąta osoba zapytana w jednej ankiecie. U większości opisanych przypadków mijał w ciągu pół godziny po około pół litra wody. W innym badaniu 25 młodych kobiet straciło przez wysiłek (w części prób także po leku moczopędnym) około 1,4% masy ciała w wodzie — i to wystarczyło na ból głowy, zmęczenie i gorszą koncentrację.

Teraz złóż swój dzień: osiem godzin przy biurku, jedna kawa, godzina na leżance bez picia, powrót zatłoczonym tramwajem. To zwykłe niedopicie, nie coś, co masaż wypuścił z mięśni.

Nie mówię „nie pij”. Mówię: pij, kiedy chce Ci się pić.

Co bywa po masażu i kiedy to już nie sprawa szklanki

Co czuje po masażu mniej więcej 1 na 10 osób i kiedy to mija? W ankiecie wśród ponad 90 klientów uczelnianej kliniki masażu był to drobny dyskomfort. Zaczynał się zwykle w ciągu 12 godzin i mijał w ciągu 36. Prawie co czwarta osoba zgłosiła za to nieoczekiwane dobre skutki.

Osoba w szarej koszulce i spodniach dresowych siedzi boso na brzegu stołu do masażu ze szklanką wody w dłoniach
Po godzinie leżenia daj sobie chwilę na siedząco, zanim wstaniesz.

Tkliwość następnego dnia też nie jest od kwasu. Zakwasy przychodzą po biegu z górki, choć mleczanu wtedy nie przybywa. Po biegu po płaskim, kiedy jest go dużo, zwykle ich nie ma. Znasz to z gór: męczy podejście, a uda przypominają o sobie po zejściu.

Nogi ciężkie, a w głowie lekko przy wstawaniu? Jedna sesja masażu obniża ciśnienie i tętno, więc po godzinie leżenia wstawaj powoli.

Po czym poznać, że to już nie sprawa szklanki? Z tym idziesz od razu do lekarza:

  • gorączka,
  • bardzo ciemny mocz,
  • silna słabość,
  • ból głowy, który narasta albo nie mija po odpoczynku i wodzie.

Jestem masażystką i takich objawów nie oceniam. Szklanka wody nie jest na nie odpowiedzią.

Skąd to zdanie się wzięło

Jeśli ktoś mówi Ci o toksynach, to nie znaczy, że chce Cię oszukać. To zdanie krąży w szkoleniach i folderach jak rodzinny przepis: nikt nie pamięta, skąd się wziął, a każdy robi tak samo. Na łamach pisma amerykańskiego stowarzyszenia terapeutów masażu (AMTA) branża sama pisze, że dowodów na „uwalnianie toksyn” nie ma. Przy każdej radzie możesz zapytać „dlaczego?”. Dobra rada ma dobre uzasadnienie.

Moja propozycja jako masażystki

Ode mnie nie usłyszysz o toksynach. Wodę pij, bo to dobry nawyk, a nie dlatego, że coś z siebie usuwasz. Szklanka po masażu jest jak kawa u fryzjera: uprzejmość i wygoda, nie część zabiegu.

Po masażu zawsze pytam, czy chcesz się napić wody. Przy wyjściu często mówię, czego spodziewać się następnego dnia: może być trochę tkliwie, jak po treningu — i to minie. Pilnuję tego szczególnie, gdy przychodzisz na masaż pierwszy raz w życiu.

Jeśli dopiero wybierasz się na pierwszy masaż albo masz za sobą taki z „toksynami” w pakiecie, zacznij od masażu klasycznego w moim gabinecie w Poznaniu. Godzina kosztuje , dłuższe warianty są w cenniku. Po treningu, kiedy nogi mają swoje za sobą, jest masaż sportowy — zasada z wodą ta sama. Pytaj o wodę, tkliwość, ból głowy, także przed wizytą. Dostaniesz odpowiedź z uzasadnieniem, nie ze straszakiem.

Na koniec

Jedno przedramię, dwanaście osób — to mało. Ale to wciąż więcej, niż ktokolwiek pokazał na „toksyny” po masażu.

Szklanka zostaje. Zmienia się tylko powód.


Ten tekst nie zastępuje porady lekarskiej. Prowadzę gabinet masażu — o objawach, chorobach i lekach decyduje lekarz.