Drugi dzień trzymasz plecy z dala od oparcia krzesła, a w gabinecie mówisz „chyba dobrze”.
Kluczyki jeszcze w dłoni, a ja już pytam, jak było po ostatnim razie. Pada „chyba dobrze” i zapada krótka pauza. W pauzie oboje wiemy, że z odpowiedzi nic nie wynika. Skoro nic nie wynika, na drugiej wizycie pracuję identycznym naciskiem i w identycznej kolejności co na pierwszej. Druga wizyta wychodzi kopią pierwszej, choć Twoje plecy przez cały tydzień mówiły coś innego.
Nikt nie skłamał. Po prostu nikt niczego nie powiedział.
Z mechanikiem samochodowym jest identycznie. „Coś nie tak z autem” nic mu nie daje. „Stuka przy hamowaniu, od prawej, od tygodnia, najgłośniej na zimnym silniku” już mu coś mówi. Wiedzieć, co się zepsuło, wcale nie musisz: mechanik z dobrego opisu wie, gdzie podnieść auto i od czego zacząć.
Z plecami jest tak samo: przynosisz opis, a ja dobieram do niego masaż. Przyczyny, jeśli trzeba ich szukać, ustala lekarz.
Najkrócej: przed kolejną wizytą wystarczą trzy zdania. Pierwsze mówi, co się działo i gdzie. Drugie mówi, kiedy się zaczęło, jak długo trwało i jak mocno. Trzecie mówi, co poszło lepiej. Nie musisz wiedzieć dlaczego ani znać nazw mięśni. Opis przynosisz Ty, a co zmienić w masażu, ustalam ja. Dobre zmiany liczą się tak samo jak złe, a zwykle właśnie dobre giną po drodze.
Pięć szufladek: jak opisać masażystce reakcję ciała w minutę
Najprościej zapisać jedno zdanie w telefonie wieczorem po wizycie, póki plecy jeszcze pamiętają. Nie wyszło? Pięć minut przed godziną, na parkingu, przejdź w głowie pięć szufladek. Wkładasz, nie sortujesz.

- Co. Tkliwie, ciągnęło, bolała głowa, przyszło zmęczenie, sen był lepszy, łatwiej się obrócić. Własne słowa sprawdzają się najlepiej: „ciągnie jak gumka recepturka” mówi mi więcej niż „napięcie mięśniowe”.
- Gdzie. Między łopatkami, kark po prawej, lędźwie, łydka. Wystarczy wskazać miejsce na sobie, nazwa nie jest potrzebna.
- Kiedy się zaczęło i ile trwało. Od razu, wieczorem, następnego dnia; dzień, dwa, tydzień. „Mniej więcej” wystarcza.
- Jak mocno. Od 1 do 10 na własne wyczucie albo zwykłymi słowami: „przeszkadzało przy wstawaniu”, „czuć, ale nie przeszkadzało”.
- Co poszło lepiej. Piąta szufladka najczęściej zostaje pusta, więc zajrzyj do niej specjalnie.
Dwa dni tkliwie między łopatkami, najbardziej przy wsiadaniu do auta. Od trzeciego do piątego dnia kark lżejszy niż od miesięcy, potem wróciło. Pierwsza noc przespana bez budzenia się.
Wychodzą trzy zdania, niecałe trzydzieści słów i kilkanaście sekund mówienia.
„Tkliwie przez dwa dni” jest opisem. „Za mocno pani masowała” albo „chyba coś naciągnięte” jest werdyktem. Werdykt zostaw, opis przynieś. Czy reakcja była „normalna”, też nie musisz rozstrzygać: mogła być całkiem zwyczajna, a i tak warto o niej powiedzieć.
„Nie wiem” i „nic się nie działo” również są pełnymi odpowiedziami. Nie wymyślaj niczego na siłę.
Dlaczego w progu pada „chyba dobrze”
W progu gabinetu czekają dwie role. Maruda mówi w myślach: „bolało, ale przecież miało”. Mięczak: „powiem, że tkliwe, a wyjdzie, że nie wytrzymuję”. Żadna nie kusi, więc wybór pada na trzecią odpowiedź, najgrzeczniejszą i najmniej przydatną: „było ok”.
Istnieje jeszcze czwarta rola, nudna jak protokół z zebrania wspólnoty mieszkaniowej i najlepsza dla pleców: sprawozdawca.
Przemilczanie z grzeczności nie jest wadą charakteru. W pracy z 2018 roku Levy i współpracownicy opisali dwie ankiety internetowe z 2015 roku, na które odpowiedziało łącznie 4510 dorosłych w USA (JAMA Network Open). Od 61 do 81 procent badanych przyznało, że przed lekarzem przemilczało co najmniej jedną ważną rzecz. Ci, którzy coś przemilczeli, najczęściej podawali obawę przed oceną albo wykładem. Badacze pytali o lekarzy, ale odruch wygląda znajomo. U mnie wykładu się nie dostaje.
Drugi powód jest prostszy: pamięć. Po tygodniu z pięciu dni zostaje mgła. Pamięć działa jak zwiastun filmu: zostaje najmocniejsza scena i końcówka, a nie długość (Redelmeier i Kahneman, 1996, badanie bólu przy zabiegach medycznych).
Przez miesiąc 83 pacjentów poradni reumatologicznej robiło zapiski kilka razy dziennie i co jakiś czas oceniało objawy z pamięci. W pracy z 2008 roku zespół Broderick porównał oceny z pamięci z zapiskami (Broderick i in., 2008). Ból z pamięci wychodził większy, niż był. Ocenę dnia wystawianą wieczorem tego samego dnia pacjenci trafiali nieźle w większości pytań, a dni sprzed więcej niż kilku dni wracały coraz słabiej.
Z tygodnia po masażu zostaje więc najgorszy wieczór, powiększony, a trzy dobre dni wypadają z montażu. Dlatego wystarcza jedno zdanie w telefonie po wizycie, zanim pójdziesz spać: wieczorem tego samego dnia pamięć jeszcze trzyma.
Dobre zmiany też są informacją
W pracy z 2007 roku zespół Cambron opisał, co działo się z klientami kliniki masażu przy uczelni medycznej od dwóch do siedmiu dni po masażu. Komplet odpowiedzi dało 91 osób (Cambron i in., 2007). Drobny dyskomfort zgłosiło 10 na 100 klientów. Coś nieoczekiwanie dobrego, niezwiązanego z mięśniami, zgłosiło 23 na 100.
Osób z dobrą zmianą było ponad dwa razy więcej niż osób z dyskomfortem.
Złe objawy w większości mieściły się w półtorej doby, dobre zwykle zaczynały się od razu i trzymały dłużej niż dwie doby. Próba jest mała, klinika jedna, a autorzy sami proszą o większe badania.

A w progu gabinetu ludzie mówią prawie wyłącznie o złym: „trochę bolało”. Dobre się nie liczy, bo przecież nic nie bolało.
Bywa tak: trzeciego dnia ktoś woła Cię zza pleców i głowa obraca się sama, lekko, bez tułowia. Piątego znowu trzeba odwracać się całym ciałem, jak szafa na kółkach. Na następnej wizycie o obrocie głowy nikt nie wspomina.
„Trzy dni lżej, potem wróciło” mówi mi więcej niż „bolało”. Mówi, ile trzyma i kiedy wraca.
Ze snem bywa podobnie. „Pierwsza noc przespana bez budzenia się” pada w progu mimochodem, jak żart. Nie jest żartem, tylko informacją. Nie musisz wiedzieć dlaczego. Powiedz.
Co robię z Twoimi trzema zdaniami
Przy kolejnej wizycie pytam krócej: co się zmieniło od ostatniego razu. Rozmowa idzie poza zegarem, więc nie trzeba przyjeżdżać wcześniej. Od odpowiedzi zaczynam poprawki.
Zmienić mogę tempo, technikę, kolejność partii ciała i czas w jednym miejscu. Przy dwóch dniach tkliwości między łopatkami pracuję tam wolniej i wchodzę później w godzinie, kiedy plecy są już ciepłe. Przy karku, który trzymał trzy dni, wiem, gdzie warto wrócić.
Nie jestem fizjoterapeutką ani lekarką. Nie stawiam rozpoznania i nie mówię, że winny jest taki a taki mięsień. Nie umiem i nie wolno mi. Nie obiecuję też, że druga wizyta będzie lepsza. Obiecuję, że zacznie się od Twoich słów, a nie od zgadywania.
Nie musisz niczego tłumaczyć ani przepraszać. „Przepraszam, że marudzę” trwa dłużej niż sama informacja.
Wolę usłyszeć „bolało dwa dni” niż „było super”. Z pierwszym umiem coś zrobić.
Kiedy nie czekać do następnej wizyty
Jest moment, w którym opisu nie trzymasz do kolejnego terminu. Decyduje wtedy nie siła bólu, tylko jego kierunek i rodzaj.
- Daj mi znać i skonsultuj się z lekarzem, gdy ból narasta zamiast schodzić, pojawia się drętwienie albo duży krwiak.
- Skontaktuj się z lekarzem, gdy ból mięśnia trzyma dłużej niż trzy dni albo wokół bolesnego miejsca widać obrzęk lub zaczerwienienie. Tak radzą autorzy MedlinePlus, serwisu amerykańskiej Narodowej Biblioteki Medycyny.
- Pilnie do lekarza, gdy jedna łydka albo udo puchnie i boli pulsująco, a skóra wokół robi się czerwona albo ciemniejsza. Tak brytyjscy lekarze z NHS opisują podejrzenie zakrzepicy.
- Dzwoń pod 112, gdy do spuchniętej, bolącej łydki dochodzi duszność albo ból w klatce piersiowej (NHS). Dzwoń też, gdy mięśnie słabną albo nie da się ruszyć częścią ciała. I wtedy, gdy brakuje tchu, trudno przełykać, kark robi się bardzo sztywny albo przychodzi wysoka gorączka (MedlinePlus).
Koren i Kalichman przejrzeli w 2018 roku doniesienia o masażu tkanek głębokich i znaleźli kilka rzadkich poważnych powikłań. Autorzy wiążą je prawdopodobnie z użyciem dużej siły (Koren i Kalichman, 2018). Specjaliści z amerykańskiego NCCIH przypominają jednak, żeby masażem nie odkładać wizyty u lekarza. Reszta, czyli tkliwość, zmęczenie, sen i lżejszy kark, spokojnie czeka na trzy zdania.
Zamiast „chyba dobrze”
Wystarczy jedno zdanie:
„Trzy dni lżej, potem wróciło.”
Najcenniejsze bywa właśnie zdanie, którego zwykle nikt nie mówi, bo nic nie bolało. Nie musisz niczego wiedzieć ani tłumaczyć, resztę ustawiamy razem. Masaż zaczyna się przed wejściem na leżankę, od Twoich trzech zdań. Umów kolejny masaż klasyczny i przynieś je ze sobą. Aktualne ceny znajdziesz w cenniku.
Ten tekst nie zastępuje porady lekarskiej ani diagnozy. Prowadzę gabinet masażu — o przyczynach objawów decyduje lekarz.






