Kamienie leżą na pasmach prostownika grzbietu, po obu stronach kręgosłupa piersiowego i lędźwiowego. Nigdy na wyrostkach kolczystych, nigdy na łopatce ani na talerzu biodrowym: na kości ciepło robi się nie do zniesienia w kilkanaście sekund, a tkanka miękka przyjmuje je równo.
Nad krzyżem leży powięź piersiowo-lędźwiowa, gruba i dobrze unaczyniona płachta, która po chłodzie i długim siedzeniu sztywnieje. To ona najlepiej reaguje na wolno podane ciepło i na niej robi się najbardziej topniejące przesunięcie całego zabiegu, prawie bez zagłębiania.
Wyżej idzie część zstępująca czworobocznego, od kresy karkowej po wyrostek barkowy, i dźwigacz łopatki z przyczepem przy jej górnym kącie. To najczęstszy punkt tkliwy w karku u osób siedzących przy biurku i pracuje się go raczej krawędzią kamienia niż płaską stroną, bo wąska powierzchnia oddaje ciepło punktowo.
Pośladki, pasmo biodrowo-piszczelowe i tył uda ogrzewają się najwolniej, więc dostają najdłuższe przejścia. Łydki, ścięgno piętowe i podeszwy zostają blisko końca, a u osób, które marzną, właśnie tam ciepło bywa odbierane jako największa ulga.