Dziesiąte powtórzenie przysiadu, uda pieką, a ktoś przy stojaku rzuca: „Czujesz? To kwas. Jutro nie wstaniesz”. Po minucie od odłożenia sztangi pieczenie znika. Następnego ranka schody w dół pokonujesz bokiem, z ręką na poręczy. Wszystko się zgadza: piekło, bo kwas. Boli, bo kwas został.

Tylko że nie.

Pieczenie i ból nazajutrz to dwie historie z jednym szatniowym imieniem. Dalej piszę „mleczan”, bo to on jest mierzony w badaniach. Mleczan wraca do normy w ciągu godziny, najdalej półtorej. Zakwasy zaczynają się mniej więcej po ośmiu. Coś, czego już nie ma, nie może boleć dwie doby później.

Pieczenie i zakwasy obok siebie

Jeśli prowadzisz innych, tabelę możesz wziąć do siebie — z podpisem, jak niżej.

Pieczenie w trakcie a zakwasy dzień później — dwa zjawiska, jedna nazwa

Pieczenie w trakcie seriiZakwasy dzień później
Kiedyw trakcie ciężkiej seriipo ok. 8 godzinach
Ile trwagaśnie w minuty po serii; mleczan we krwi w normie po 30–80 minszczyt po 24–72 h, mija do tygodnia
Co czujeszpieczenie, gorąco, zmęczenietkliwość, sztywność przy schodzeniu, ból przy ruchu, mniej siły
Co za tym stoikilka produktów wysiłku naraz drażni czujniki w mięśniu (skąd kwasowość — spór)najlepiej opisane: drobne uszkodzenia włókien i odczyn zapalny po wysiłku nowym albo hamującym
Rola mleczanujest na miejscu, sam nie boliżadna — eksperyment z 1983 r.
Co pomagaprzerwaruch, ale na chwilę; rozciąganie — nie; „odkwaszanie” — nie ma czego

Źródło: uwolniecie.pl, na podstawie: Schwane i in. 1983; Menzies i in. 2010; Devlin i in. 2014; Pollak i in. 2014; Robergs i in. 2004; Volianitis i in. 2018; Hotfiel i in. 2018; Heiss i in. 2019; Sonkodi i in. 2020; Cheung i in. 2003; Herbert i in. 2011.

Eksperyment, który powinien zamknąć sprawę

W 1983 r. zespół Schwane’a zestawił dwa biegi po 45 minut na bieżni: jeden po płaskim, drugi z górki, przy nachyleniu minus 10 procent. Mierzono mleczan we krwi, a potem przez trzy doby pytano, co boli. Po płaskim biegu mleczan wyraźnie skoczył w górę — a wyraźnych zakwasów nie było. Po biegu z górki mleczan stał w miejscu — a w kolejnych dniach bolało. Bieg w dół to 45 minut hamowania: mięsień pracuje, wydłużając się, jak przy schodzeniu po schodach albo powolnym opuszczaniu sztangi.

Biegacz zbiega asfaltową alejką w dół przez jesienny park
Z górki mięsień przez cały bieg hamuje. To po takim biegu bolało w eksperymencie, choć mleczan stał w miejscu.

Po płaskim — prawie nic. Z górki — bolało.

To powinno zamknąć sprawę w 1983 r. Nie zamknęło.

Skąd się wziął kwas w szatni

Mit ma porządne, wręcz noblowskie korzenie. Na początku XX wieku fizjolodzy widzieli, że mięsień żaby pracujący do zmęczenia gromadzi kwas mlekowy. W 1922 r. Nobla dostali Hill, za ciepło wytwarzane w mięśniu, i Meyerhof, za związek zużycia tlenu z przemianą kwasu mlekowego. Żadna z tych nagród nie dotyczyła zakwasów.

Ale z laboratorium do szatni wystarczył jeden skrót: kwas to odpad, odpad zalega, a co zalega, to boli. W połowie lat 60. obwiniano go już o zmęczenie, kurcze i bolesność.

Słownik sjp.pl wciąż tłumaczy zakwasy kwasem mlekowym; słownik PAN — już nie. W polskiej ankiecie z 2016 r. kwas wskazała większość z 50 sportowców, także zawodowców. Skoro złapał się na to nawet słownik, nikt nie musi się wstydzić.

Ale pieczenie jest prawdziwe

Jedno w micie się zgadza: w ciężkiej serii mięsień naprawdę się zakwasza. U wioślarzy pH wewnątrz komórek mięśnia spadało do 6,3–6,5. Skąd dokładnie biorą się kwaśne jony, fizjolodzy spierają się od 2004 r. — według części badaczy samo wytwarzanie mleczanu to zakwaszenie wręcz hamuje.

Pewne jest co innego: po przerwaniu serii pH wraca w ciągu minut. Pieczenie działa jak czujnik dymu w kuchni — wyje, dopóki na patelni skwierczy, i milknie chwilę po zdjęciu jej z ognia.

Mleczan to paliwo, nie odpad

A mleczan? Powstaje stale, także przy pełnym dostępie tlenu, i krąży po ciele jako paliwo. Biorą go inne mięśnie, serce i wątroba, która robi z niego glukozę. W badaniu na sześciu mężczyznach w czasie jazdy na rowerze 87 procent mleczanu z krwi szło na spalenie, w spoczynku — 49. Mięsień go spala, zamiast wyrzucać.

Co w takim razie boli nazajutrz

Mleczanu nie ma od godziny, a ból dopiero się zaczyna. Co w takim razie boli?

Kobieta w szarym dresie ostrożnie schodzi po schodach na klatce w bloku, trzymając się poręczy
Przy schodzeniu mięsień znów hamuje, dlatego zakwasy tak wyraźnie czuć na schodach w dół.

Najlepiej opisane wyjaśnienie brzmi tak: wysiłek nowy albo taki, w którym mięsień hamuje ruch, zostawia we włóknach drobne uszkodzenia, a ciało odpowiada na nie miejscowym odczynem zapalnym. Część badaczy szuka winnego w zakończeniach nerwowych mięśnia — na razie to hipoteza.

Jeśli pieczenie to czujnik dymu, zakwasy są jak ramiona po przeprowadzce: w dniu noszenia pudeł nic, nazajutrz odzywają się przy sięganiu po kubek z górnej półki, a przechodzą dopiero po kilku dniach. Nie znaczą, że trenujesz źle. Znaczą najczęściej, że mięsień dostał coś nowego albo musiał dużo hamować.

I jeszcze jedno: ten sam trening powtórzony po dwóch tygodniach boli mniej — jak druga przeprowadzka, choć pudeł tyle samo. Dlaczego dokładnie, jednej odpowiedzi wciąż nie ma.

Nie ma czego odkwaszać

Kto po treningu pije wodę z cytryną, „żeby się odkwasić”, może odpuścić: nie ma czego — więc nie ma też na co wydawać. Zanim dojedziesz do domu i zjesz kolację, jest po sprawie. Cytryna może zostać, tylko jako smak, nie jako odkwaszacz. Soda oczyszczona, którą ktoś poleca w szatni, to sprawa sportu wyczynowego i żołądka, nie zakwasów. A „zakwaszenie organizmu” i dieta zasadowa to zupełnie osobny temat.

Rozciąganie i ruch

W przeglądzie Cochrane dwunastu badań rozciąganie zmniejszało zakwasy następnego dnia o pół punktu do punktu na skali do stu. Punkt na stu. Czyli nic. Ból najlepiej łagodzi ruch, ale na chwilę: pierwsze schody bolą, dziesiąte mniej, a po dłuższym siedzeniu wszystko wraca.

Kiedy to nie zakwasy

Z tymi objawami po treningu idź od razu do lekarza:

  • mocz ciemny jak herbata albo cola — to sygnał alarmowy,
  • ból dużo większy niż zwykle po takim wysiłku,
  • brak sił na zwykłe rzeczy, choćby na wniesienie zakupów.

Tak może dawać o sobie znać rozpad mięśni, czyli rabdomioliza. Rozstrzyga lekarz i badanie krwi. Do lekarza warto też wtedy, gdy ból trzyma ponad tydzień, jest ostry i stały albo pojawia się silny obrzęk.

Moja propozycja jako masażystki

Czy masaż wypłukuje kwas? Najpierw jedno badanie. Dwanaście osób przez dwie minuty ściskało dłoń na 40 procent siły, a potem przez dziesięć minut odpoczywało albo dostawało masaż przedramienia. Przy masażu przepływ krwi wynosił 540 ml na minutę, przy zwykłym odpoczynku 766 — mniej o prawie 30 procent — i mleczanu zeszło mniej. Działa to jak przydeptany wąż ogrodowy: woda płynie wolniej. W innym badaniu, z wycinkami mięśnia, mleczan po masażu się nie zmienił.

Więc uczciwie: nie wypłukam Ci kwasu. Serio.

Masaż robi coś innego. W zestawieniu 99 badań nad metodami regeneracji masaż wypadł najlepiej w odczuwanej bolesności. Tyle że ta część opiera się na 158 osobach, a badania nie były zaślepione, więc części efektu nie da się odróżnić od oczekiwań. Kiedy ktoś przychodzi w drugiej dobie po nowym planie nóg i mówi mi, że boli, zmniejszam nacisk, ale dłużej zostaję przy tym miejscu, żeby efekt był zadowalający. Na masażu sportowym trzy czwarte czasu dostają partie, które pracowały, a celem jest swoboda ruchu i lżejszy krok.

Jeśli biegasz, osobno opisałam ciężkie nogi po bieganiu. Ceny są w cenniku, a termin ustalisz przez kontakt.

Mleczan był przy każdym pieczeniu jak strażak przy każdym pożarze — więc przez dziesiątki lat brano go za podpalacza. Zakwasów nie wywołał. Następnym razem, kiedy przy stojaku padnie „to kwas”, masz odpowiedź na jedną przerwę między seriami: „To nie kwas. To paliwo”.

Ten tekst nie zastępuje porady lekarskiej ani diagnozy. Prowadzę gabinet masażu — o przyczynach bólu i o leczeniu decyduje lekarz.