Zmęczenie hałasem na Łazarzu: lodówka, która nagle zaczęła brzęczeć
Bartek wraca Głogowską późnym wieczorem, zamyka okno od strony torowiska i przez chwilę wierzy, że dzień się skończył. Tramwaj przejeżdża pod blokiem, a potem jedzie dalej — już w jego głowie. W kuchni Bartek kroi chleb i łapie się na tym, że z nożem w ręce nienawidzi lodówki. Brzęczy. Brzęczała zawsze, tylko od lat nikt w tym mieszkaniu jej nie słyszał. Obok cienko piszczy ładowarka i to też go dziś obraża.
Trzeci tydzień Bartek zasypia po pierwszej. Wczoraj warknął na bliską osobę o kubek zostawiony na blacie. I wtedy Bartek myśli: „To tylko tramwaje. Ludzie mieszkają przy Głogowskiej całe życie i jakoś żyją. Przesadzam”.
Hałas nie wygląda na powód, bo nie da się go pokazać palcem. Zmęczenie Bartka nie ma adresu — chyba że liczyć Głogowską.
Krótko, zanim pójdziemy dalej: hałas z całego dnia nosisz ze sobą do kuchni i trzymasz go w ciele do północy. To nie przesada i nie choroba. Istnieje godzina na leżance, która nie będzie kolejną rzeczą do wytrzymania — tylko wygląda inaczej, niż się spodziewasz. I nie, sama cisza jej nie załatwi. Dlaczego — powiem na końcu.
Przebodźcowanie: co robić, skoro to tylko tramwaje?
Łazarz da się kochać. W Parku Wilsona stoi najstarsza i największa palmiarnia w Polsce — ktoś kiedyś wziął najcichsze miejsce dzielnicy i na wszelki wypadek otoczył je szkłem. Można lubić swoje ulice, tramwaje i sobotni gwar na rynku, a i tak wieczorem nie móc wyhamować.
Bartek zrobił to, co radzi każdy: wyjechał na weekend na wieś. W ciszy, w lesie, nie zasnął. O trzeciej nad ranem uznał, że się zepsuł.
Potem przyszło gorsze. Bartek wszedł na masaż w galerii handlowej, między dwoma sklepami: flet z głośnika, zapach, którego nie wybierał, i „czy dobrze?” co pięć minut. Wyszedł bardziej zmęczony, niż wszedł, i skreślił masaż na dobre.
I tu leży sedno: masaż nie może być kolejną rzeczą do wytrzymania. Kiedy nią jest, dokłada bodźców do dnia, który ma ich już za dużo.
Przebodźcowanie hałasem: jak wygląda u dorosłych w ciele
Zatrzymaj się na dziesięć sekund i wyłap trzy dźwięki, które do tej pory Ci umykały. Przy trzecim sprawdź szczękę.
Zaciśnięta? Masz odpowiedź szybciej niż z jakiejkolwiek listy objawów.
Przebodźcowanie to potoczne słowo, nie diagnoza. Opisuje stan, w którym przez cały dzień przyjmujesz więcej dźwięków, obrazów i próśb, niż zdążysz odłożyć. Ciało po takim dniu przypomina czujkę alarmową, która nasłuchuje dalej, choć włamywacz dawno wyszedł.
Jeśli wyłapywanie dźwięków szło przy tramwaju w tle, nie jesteś wyjątkiem. Analitycy Europejskiej Agencji Środowiska policzyli w 2025 roku, że ponad jeden na pięciu Europejczyków żyje w szkodliwym hałasie komunikacyjnym. Przez ten hałas 4,6 miliona ludzi ma poważnie zaburzony sen. Jeden na pięciu — i akurat Ty przesadzasz?
Teraz to, czego większość tekstów o hałasie nie powie. Badacze, którzy dla WHO przejrzeli 29 badań, nie znaleźli rzetelnych dowodów w żadną stronę. Ani że hałas uliczny szkodzi zdrowiu psychicznemu dorosłych, ani że mu nie szkodzi. Badania były na to za słabe. Nie napiszę więc, że tramwaj wpędza w depresję. Pewne jest coś skromniejszego: hałas męczy i zabiera sen. Komuś, kto o północy stoi w kuchni i słucha lodówki, to wystarczy.
Przebodźcowanie u dorosłych: jak sobie radzić, a kiedy iść do lekarza
Najpierw lista. Odhacz w głowie to, co pasuje — albo odhacz za kogoś bliskiego, jeśli czytasz dla niego:
- dźwięki nagle zaczęły drażnić albo boleć tak jak nigdy wcześniej,
- w uszach szumi, piszczy albo dzwoni, ucho boli, słuch się pogorszył,
- od tygodni śpisz źle, także w ciche noce,
- przychodzą napady lęku albo myśl „nie daję rady”.
Przy dwóch pierwszych punktach idź do lekarza rodzinnego albo laryngologa, przy dwóch ostatnich — do lekarza rodzinnego albo psychologa. Jestem masażystką, nie diagnozuję i nie leczę. Kiedy widzę, że komuś potrzebna inna pomoc, mówię to wprost.
Zero odhaczeń? Zostaje jedno pytanie — i na mojej leżance nie brzmi ono „gdzie boli”.
Masaż w ciszy: jak poprosić o mniej bodźców
Bartek na tej liście odhaczył sen, więc najpierw poszedł do lekarza rodzinnego. Do mnie przyszedł potem — trochę z ciekawości, trochę na przekór sobie. Zapytałam go o to, o co pytam każdego na początku: czego mam nie dotykać? Zamilkł, bo przygotował się na „gdzie boli”. Po długiej chwili powiedział: „Głowy”. Dobrze, głowy nie dotykamy.
Drugie pytanie brzmiało: rozmawiamy czy milczymy? „Milczymy” — odpowiedział, zanim skończyłam zdanie. Umówiliśmy się, że może zmienić zdanie w każdej chwili, w obie strony. Nie zmienił. To jednak dopiero cisza w rozmowie — z ciszą wokół jest trudniej.
Przy drzwiach Bartek zapytał, która godzina. Przez cały masaż ani razu tego nie sprawdził.
Nie musisz czekać na moje pytania. Zanim się położysz albo w trakcie, wystarczą trzy zdania: „Delikatniej”. „Ciszej”. „Potrzebuję chwili”. Bez uzasadnień — to nie kaprys, tylko informacja dla mnie.
Masaż lomi lomi: co to i dlaczego cięższy, a nie delikatniejszy
Na przebodźcowanie nie proponuję najdelikatniejszego masażu. Proponuję cięższy i równy. Brzmi dziwnie? Sprawdź połowę tego na sobie, najlepiej teraz. Weź ołówek i przez pół minuty stukaj nim w blat równo, jak zegar. Potem przez pół minuty stukaj nierówno: dwa razy szybko, przerwa, raz, długa przerwa. Które stukanie łatwiej było przestać zauważać?
Ołówek sprawdza tylko rytm, nie ciężar — i to rytm jest tu ważniejszy niż siła. „Cięższy” znaczy u mnie: ciężar przedramienia rozłożony szeroko, a nie mocny ucisk kciukiem. Lomi lomi robię głównie przedramionami, nie kciukami, na dużej ilości ciepłego oleju. Jeden ruch potrafi płynąć bez zatrzymania od lędźwi aż po bark. Masuję od karku po stopy, bez twarzy.
Masaż relaksacyjny też jest spokojny, ale pracuje okolicami: kończy jedną i przechodzi do następnej. Lomi lomi płynie. A jeśli nazwa brzmi Ci jak hawajska duchowość dla pań — to technika: przedramię, olej i tempo.
O samym lomi lomi naukowcy wiedzą niewiele. Znam jedno małe polskie porównanie z 2018 roku: 30 osób w dwóch grupach po piętnaście i żadnej istotnej różnicy w stresie między lomi lomi a masażem klasycznym. Mówię to wprost, zanim ktoś obieca Ci więcej. Przypomnij sobie dziś wieczorem ostatni masaż, po którym wracało Ci się lżej. Pamiętasz nazwę techniki czy raczej to, że nikt Cię nie poganiał?
Co na przebodźcowanie u dorosłych? Masaż w badaniach
W 2004 roku trzech badaczy zebrało 37 badań z losowym podziałem na grupy i sprawdziło, co robi jeden masaż. Po jednej sesji ludzie mieli niższy lęk w danej chwili, niższe ciśnienie i wolniejsze tętno. Sprawdzisz to w drodze powrotnej: zwróć uwagę na dłoń na poręczy albo na kierownicy — trzyma się jej tak kurczowo jak rano czy luźniej?
Z kortyzolem, hormonem stresu, jest kłopot. Autorzy tamtej analizy nie znaleźli jego istotnej zmiany po jednej sesji. Autorzy przeglądu 25 badań z 2010 roku znaleźli krótki spadek — choć sami piszą, że tym badaniom brakuje rzetelności. Komu wierzyć? Nie wiem. Kortyzolu nie poczujesz ani w szczęce, ani w dłoni na poręczy, więc nie buduję na nim żadnej obietnicy. Jeśli ktoś obieca Ci po masażu „niższy kortyzol”, zadaj mu jedno pytanie: czym go zmierzy, kiedy wyjdziesz? „Czyli to tylko relaks?” Tak — godzina bez zadań.
Masaż Łazarz: dojazd na Junikowo, ul. Żmigrodzka
Z Łazarza jedziesz na zachód: przez Górczyn na Junikowo, w tej samej dzielnicy Grunwald. Przyjmuję przy ul. Żmigrodzkiej 41/49. Połączenie sprawdź przed wyjazdem w aktualnym rozkładzie ZTM, bo linie na Łazarzu w tym roku się zmieniały.
Na drugą połowę lipca Codzienny Poznań zapowiadał 13 lipca, że tramwaje znikną z Matyi i Wierzbięcic i pojadą objazdem przez Głogowską i Hetmańską. Na Łazarzu nawet cisza miała jeździć objazdem. Autem zaparkujesz pod budynkiem, a całą drogę opisałam w kontakcie.
Sama droga to już kawałek odpoczynku: z każdym przystankiem Głogowska zostaje dalej. Po wizycie zostaw sobie kwadrans. Bilet znajdziesz wtedy w kieszeni później niż zwykle — i niech tak zostanie.
Masaż Łazarz, kiedy nawet cisza nie pomaga
Wracam do tamtej nocy na wsi. Las, zero tramwaju, zero lodówki. Bartek leży i nasłuchuje. Za cicho, żeby zasnąć. Około trzeciej uznaje, że się zepsuł.
Bartek się nie zepsuł. Nikt, kto tak leży o trzeciej nad ranem, się nie zepsuł. Ciało, które czuwało cały dzień, w ciszy czuwa dalej — tylko teraz pilnuje ciszy. Każdy trzask gałęzi staje się wydarzeniem — jak tamto nierówne stukanie ołówkiem, przy którym uwaga czekała na następne. Milczenie w rozmowie pomaga, ale cisza wokół nie jest przeciwieństwem hałasu. Przeciwieństwem hałasu jest rytm, któremu można zaufać.
Widzę to z drugiej strony leżanki. Przy tych samych długich ruchach przychodzi moment, w którym człowiek przestaje nasłuchiwać. Nie ma na niego godziny — poznaję go po oddechu, który się wydłuża, i po dłoni, która zsuwa się z krawędzi leżanki. Nie obiecuję, że u Ciebie pójdzie tak samo — mówię, co zwykle widzę.
Bartek wrócił wieczorem na Łazarz. Tramwaj pod blokiem zgrzytał na tym samym zakręcie co zawsze, a on pierwszy raz od dawna nie gonił go uwagą. W kuchni lodówka znów była cicha. Nie zmieniła się — zmienił się ten, kto jej słuchał.
Jeśli poznajesz siebie w tamtej kuchni, możesz poprosić o ciszę i nie musisz się z tego tłumaczyć. Umów masaż lomi lomi, a jeśli wolisz najpierw poczytać, tak pracuję przy stresie i przebodźcowaniu.
Masaż lomi lomi Poznań: 60, 90 czy 120 minut?
| Czas | Cena | Dla kogo |
|---|---|---|
| 60 min | <Cena usluga="lomi" czas={60} /> | gdy masz mało czasu |
| 90 min | <Cena usluga="lomi" czas={90} /> | polecam: pierwsze kilkanaście minut ciało sprawdza, czy może odpuścić |
| 120 min | <Cena usluga="lomi" czas={120} /> | gdy chcesz długo zostać w jednym rytmie |
Jestem masażystką, nie fizjoterapeutką. Masaż nie leczy przebodźcowania, nadwrażliwości na dźwięki, bezsenności ani lęku i nie zastępuje wizyty u lekarza ani psychologa.
Bartek to postać złożona z typowych sytuacji, imię jest wymyślone.








