Słuchanie ciała, kiedy kalendarz mówi głośniej
Niedzielny obiad u teściów, nad talerzami paruje rosół. Szwagierka odstawia filiżankę, mówi Ewie „musisz słuchać ciała” i dolewa sobie trzecią kawę, bo jej ciało „wyraźnie mówi, że potrzebuje”. Ewa kiwa głową. Kark ma sztywny od dziesięciu dni, a może od zawsze. Wieczorami pulsuje jej w prawej skroni, rano wstaje zmęczona po siedmiu godzinach snu. Ewa jest architektką i do piątku musi złożyć w urzędzie miasta projekt domu do pozwolenia na budowę.
W poniedziałek wieczorem ciało mówi Ewie wprost: połóż się. Ewa posłuchała. Położyła się. Na kanapie, z laptopem na brzuchu, i do północy poprawiała rzuty piętra. Kalendarz prowadzi z ciałem trzy do zera, a do przerwy jeszcze daleko.
Rada szwagierki brzmi mądrze, a dla zmęczonego człowieka jest najgorszą dobrą radą, jaką znam. Bo co znaczy „słuchać”?
Ewa ma do wyboru dwie złe drogi: przeczekać wszystko, co mówi ciało, albo bać się wszystkiego. Ciało nie podpisuje swoich sygnałów „ważne” i „nieważne”. Szept da się odróżnić od krzyku, tylko po czym? A im dłużej Ewa odkłada odpowiedź, tym trudniej ją znaleźć.
Sygnały z ciała mylą się w obie strony
Ewa na pytanie, od kiedy ma taki kark, wzrusza ramionami. Przywykła, jak domownicy przywykają do tykania zegara w kuchni. Pierwsza pomyłka ciała: za cicho. Druga idzie w przeciwną stronę.

Lewa stopa, przy tym zdaniu: czujesz skarpetę? Minutę temu jej nie było. Arthur Barsky z zespołem zbadał w 1988 roku 115 dorosłych z infekcją górnych dróg oddechowych. Osoby skłonne do wzmacniania odczuć z ciała zgłaszały więcej objawów w miejscu infekcji, także gdy badacze wzięli pod uwagę stan medyczny (Barsky i in., 1988). Głośność odczucia nie musi więc mówić o wadze sprawy. Czujnik dymu wyje tak samo przy przypalonej grzance i przy pożarze.
Palce jednej ręki wystarczą: policz, co dokuczało Ci w ciele w zeszłym tygodniu. Keith Petrie z zespołem zadał w 2014 roku podobne pytanie przez telefon 1000 dorosłym w Nowej Zelandii (Petrie i in., 2014). Połowa wymieniła pięć objawów albo więcej, a bez żadnego był tylko co dziesiąty (10,6%). Na czele: plecy (38%), zmęczenie (36%), ból głowy (35%). Ewa zmieściłaby się w tej połowie z zapasem.
Przy pięciu alarmach tygodniowo przez całą zimę albo panikujesz co wieczór, albo wyjmujesz baterię z czujnika. Na opis wszystkich ciało ma słownik z trzech słów: „boli”, „ciągnie” i „jakoś dziwnie”. Ból potrafi też odezwać się z dala od miejsca, w którym powstaje (ból odniesiony). Ciało myli więc nie tylko głośność. Czasem myli adres.
Co to znaczy słuchać swojego ciała
Słuchać swojego ciała znaczy zauważyć sygnał, nazwać go własnymi słowami i sprawdzić, jak zmienia się przez kilka dni, a dopiero potem zdecydować, co z nim zrobić. Ciało jest świadkiem, nie szefem: mówi, co czuje, gdzie i od kiedy, ale nie wydaje poleceń i nie stawia diagnozy.
Moje ciało codziennie o 6:40 zgłasza sprzeciw wobec budzika. Gdybym słuchała go jak szefa, otwierałabym gabinet koło południa. W lutym wcale. Świadek bywa też szczery i w błędzie.
Szafka, dwanaście pudełek, jedno na miesiąc: cztery z lekiem na cholesterol, cztery z identyczną tabletką bez leku, cztery puste. Przy pełnym pudełku uczestnik nie wie, czy w tabletkach jest lek. Badacze z Imperial College London dali taką szafkę 60 osobom, które wcześniej odstawiły statyny przez skutki uboczne. Rok codziennego zapisywania objawów przeszło 49 (badanie SAMSON, Howard, Wood i in., 2021).
Według British Heart Foundation około 90% objawów zgłaszanych przy leku pojawiało się też przy tabletce bez leku. Uczestnicy czuli naprawdę, tylko przypisywali odczucie złej przyczynie. Po zobaczeniu wyników połowa wróciła do leku.
I tu jest dno: nawet prawdziwe odczucie nie mówi, skąd przyszło. Ale świadek, który się myli, dalej jest świadkiem.
Interocepcja — co to
Zanim przewiniesz dalej, sprawdź brzuch: chce jeść czy tylko się ściska? Jeśli za godzinę czeka Cię trudna rozmowa, pewnie odpowiesz „nerwy”. Po treningu ten sam ścisk nazwiesz głodem.
Badacze nazywają odbiór sygnałów z wnętrza ciała interocepcją. Sahib Khalsa z grupą badaczy pisze we wspólnym stanowisku z 2018 roku, że takie sygnały są zaszumione i często niejednoznaczne, a to, jak je odbierasz, silnie zależy od Twoich oczekiwań (Khalsa i in., 2018). Tylko jak przesłuchać takiego świadka?
Jak słuchać swojego ciała: szept, zdanie, krzyk
W samochodzie zapala się czasem „serwis za 1000 km”, czasem kontrolka paliwa, czasem czerwona lampka oleju. Kierowca pierwszy napis notuje, przy kontrolce paliwa zjeżdża dziś na stację, a przy lampce oleju staje od razu. Ciało daje się czytać podobnie, jeśli zadasz mu trzy pytania świadka.

Ewa przesłuchuje kark. Co i gdzie? „Lewa strona, do łopatki, twardo”. Od kiedy i czy narasta? „Dziesięć dni, wieczorem gorzej”. Co go zmienia? „Rano lepiej, po laptopie gorzej”. Czwartego pytania Ewa świadkowi nie zadaje: „co mam robić?”. Świadek nie zna odpowiedzi; decyzja należy do Ewy, a czasem do lekarza.
Szept: kark ciągnie po długim dniu, rano jest lepiej, nie narasta. Zauważasz i czekasz. Zdanie powtarzane: kark powtarza swoje trzeci tydzień, zmęczenie nie mija mimo snu. Wtedy zmieniasz jedną rzecz w dniu: Ewa przenosi laptopa z brzucha na stół i sprawdza, czy kark ucichnie.
Z powtarzanym zdaniem idziesz czasem do lekarza rodzinnego, na zwykłą wizytę, bez pośpiechu. Autorzy stron brytyjskiej służby zdrowia (NHS) radzą ją umówić przy trzech takich zdaniach:
- zmęczenie, które trwa kilka tygodni bez jasnej przyczyny, przeszkadza w codziennym życiu albo idzie w parze z innymi objawami, na przykład utratą wagi lub zmianą nastroju,
- ból pleców, który nie mija po kilku tygodniach, jest gorszy w nocy albo idzie w parze z utratą wagi lub guzkiem,
- ból głowy, który wraca regularnie albo nie mija mimo leczenia.
Jeśli zdanie brzmi jak napięcie po ciężkim tygodniu, zajrzyj do tekstu o stresie w ciele.
Szept i zdanie da się przeczekać albo zmienić. Krzyku nie.
Sygnały ciała przed udarem i inne, przy których nie czekasz
Rebecca Hutchinson z Gosport w Anglii miała 57 lat, gdy w 2018 roku obudziła się z ciężarem na całym ciele. Później coś ściskało jej klatkę jak gorset, a ból przechodził między łopatki. Rebecca uznała go za „najgorsze uwięzione gazy świata” i wypiła prawie całą butelkę leku na zgagę. Pomyślała o zawale. I od razu znalazła wszystkie możliwe wymówki.
Rebecca zadzwoniła na linię porad medycznych dopiero, gdy ból zszedł w lewą stronę szyi i w ramię. Przyjechali ratownicy, a w szpitalu lekarze rozpoznali zawał. „Nie zadzwoniłam pod 999, bo bałam się robić zamieszanie” — opowiedziała British Heart Foundation.
Przy krzyku zamieszanie jest Twoim obowiązkiem. Za autorami stron NHS (udar, zawał, ból głowy, ból pleców) wypisuję sygnały, przy których nie czekasz.
Dzwonisz pod 112 od razu:
- opadnięta jedna strona twarzy, na przykład kącik ust — także gdy objaw minął,
- słabość albo drętwienie jednej ręki — także gdy objaw minął,
- bełkotliwa mowa albo splątanie — także gdy objaw minął,
- ból w klatce piersiowej, który ściska albo zaciska klatkę,
- ból w klatce piersiowej, który rozchodzi się do ramion, szyi albo szczęki,
- ciężka duszność: łapiesz powietrze, dławisz się albo nie możesz wydobyć słowa,
- nagły, skrajnie silny ból głowy,
- ból pleców razem z bólem, mrowieniem, słabością albo drętwieniem obu nóg,
- ból pleców razem ze zmianą w oddawaniu moczu albo stolca,
- ból pleców razem z drętwieniem wokół krocza albo odbytu.
Przy udarze nie siadasz za kierownicą i nie czekasz, aż przejdzie.
Jeszcze dziś dzwonisz do lekarza:
- ból pleców z gorączką albo dreszczami,
- silny ból pleców, który zaczął się nagle,
- ból pleców, który szybko narasta.
Pulsowanie w skroni Ewy nie jest nagłym, skrajnie silnym bólem głowy. Kark Ewy nie krzyczy. Powtarza swoje, tydzień po tygodniu.
Świadomość ciała na leżance: co mówię, a czego nie
Pytania przed masażem zadaję zawsze w stałej kolejności: co, gdzie i od kiedy; co pogarsza, a co przynosi ulgę; jakie choroby i leki. Pełną listę opisałam w tekście o pytaniach przed masażem karku. Z odpowiedzi niczego nie wyczytuję, bo nie umiem i nie wolno mi. Po odpowiedziach rozstrzygam tylko, czy sprawa należy do mnie, czy do lekarza; przy gorączce przekładam termin.
Klientka przed masażem klasycznym mówi czasem: „Tu nic nie boli, problem mam w prawym barku”. Pod dłonią czuję twardszą lewą stronę karku i mówię na głos, co czuję. Po chwili: „O… jednak”.
Pada też pytanie: „Co mi Pani wyczuła?”. Odpowiadam: „Twardziej po lewej. Co znaczy twardsza strona, nie wiem i nie zgaduję. Jeśli Cię niepokoi, z pytaniem idziesz do lekarza”. Brak czucia nie dowodzi zdrowia, a twarde miejsce nie dowodzi choroby. Jak potem opisać mi odczucia, piszę w tekście o reakcjach ciała po wizycie.
Ewa na leżance odpowiedziała mi na jedno pytanie dwa razy.
Kontakt z ciałem, czyli od kiedy jest „od zawsze”
Mija trzeci tydzień. Kark Ewy dalej powtarza swoje, więc Ewa leży u mnie na leżance. Pytam, od kiedy kark jest taki twardy.
— Od zawsze.
Moja dłoń zatrzymuje się na jej karku. Ewa milknie.
Liczy na głos: od przeprowadzki na Ławicę. Czyli dwa lata.
Wyjaśnienia, co znaczy twardy kark, Ewa ode mnie nie dostaje, bo go nie znam. Ewa wychodzi z gabinetu z pytaniem do siebie, nie z rozkazem: co zmieniło się dwa lata temu i co chce z odpowiedzią zrobić. Jeśli kark zacznie mówić coś nowego albo głośniej, Ewa wie, kogo zapytać.
W niedzielę u teściów szwagierka sięga po trzecią kawę i mówi: „Słuchaj ciała”. Ewa przykrywa swoją filiżankę dłonią.
— Słucham. Jak świadka.

Masaż klasyczny, gdy kark powtarza swoje trzeci tydzień
Kark, który nie krzyczy, tylko od tygodni powtarza swoje, przyjmę w gabinecie na Junikowie na masaż klasyczny. Ugniatam i rozcieram plecy i kark w spokojnym tempie, średnim uciskiem. Nie powiem Ci, co Ci jest. Powiem, co czuję pod dłońmi. Godzinę na leżance wyceniam na . Zadzwoń do mnie i powiedz, od kiedy kark powtarza swoje; termin dobierzemy w tej samej rozmowie.
Jestem masażystką, nie fizjoterapeutką ani lekarką. Nie diagnozuję i przy niepokojących objawach odsyłam do lekarza. Tekst ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarza.






