Zgrubienie na przejściu szyjno-piersiowym, często nazywane mało zgrabnie 'wdowim garbem', to nie jest kwestia złych genów czy nieuchronny skutek upływającego czasu. To najczęściej mechaniczna konsekwencja wysuwania głowy do przodu przez wiele lat pracy przy biurku.
Co to tak naprawdę jest?
Głowa wysunięta do telefonu lub monitora zmusza organizm do ratowania odcinka szyjnego przed złamaniem. Ciało nadbudowuje w tym miejscu tkankę łączną i tłuszczową, usztywniając kark. Pojawia się zrost, gorsze krążenie, obrzęk i... potężny ból.
Rozbijamy zrosty krok po kroku
Z wdowim garbem nie walczy się głaskaniem. Potrzebna jest głęboka, często dość mocna praca na tkankach i powięziach. Rozbijamy te sklejone struktury, poprawiamy ukrwienie i zdejmujemy z szyi ten nieprzyjemny 'plecak' stresu i przeciążeń. Często korzystam w tym przypadku z technik masażu tkanek głębokich.
Efekt, który czujesz od razu
Po kilku sesjach połączonych z odpowiednim nawykiem ruchowym zgrubienie staje się mniejsze, bardziej miękkie, a szyja odzyskuje mobilność. Najważniejsza jest jednak ulga: nagle przestajesz czuć to ciągłe, dręczące ciągnięcie u podstawy karku.

Patrycja
Masażystka · Terapia manualna · Założycielka Uwolnię Cię
Dyplomowana masażystka i właścicielka gabinetu Uwolnię Cię w Poznaniu. Ten artykuł powstał z setek sesji w gabinecie — z prawdziwych ciał, prawdziwych historii i prawdziwych ulg. Jeśli czujesz, że dotyczy on Ciebie, nie udawaj, że nie. Zapraszam.
Poznaj mnie bliżej
