Dlaczego nieświadomie wstrzymuję oddech? Przy mailu też

Wypuszczasz powietrze dopiero przy słowie „Pozdrawiam”? Łukasz, kierownik projektu z Grunwaldu, robi tak przy każdym mailu z „PILNE” w temacie i sam niczego nie zauważa. Koleżanka z zespołu zauważa, ale nic nie mówi. Przy każdym westchnieniu Łukasza bierze flamaster i stawia kreskę w rogu tablicy, pod harmonogramem projektu. Po południu Łukasz podnosi głowę znad laptopa i widzi w rogu tablicy mały płotek. Koleżanka wzrusza ramionami: „Liczę, ile razy dziś wzdychasz”.

Wstrzymywanie oddechu w stresie ma nawet własną nazwę i własną liczbę: 80%. Autorzy poradników chętnie ją powtarzają, a pochodzenie liczby zdziwi Cię bardziej niż sam bezdech.

Pod presją oddech robi trzy rzeczy, a jedną z nich bierzesz za objaw. Tymczasem właśnie ona, gdy przychodzi raz po napięciu, zwykle porządkuje oddech. Po lekturze będziesz wiedzieć, kiedy tę rzecz zostawić w spokoju, a kiedy iść z nią do lekarza.

Płytki oddech a stres: wieczór, kiedy nie jest śmiesznie

Wieczorem Łukasz leży w ciemności z ręką na mostku. Bierze wdech, ale wdech staje tuż przed końcem, jak winda, która nie dojeżdża na ostatnie piętro. Ziewa trzeci raz, choć wcale nie chce mu się spać. W głowie krąży mu myśl, której nie powie nikomu: „A jeśli serce?”. Zaraz potem przychodzi gorsza: „Inni jakoś dają radę ze stresem, a ja nie”.

Rano Łukasz wpisuje objawy w Google i czyta listę chorób płuc. W biurze zaczyna tłumić westchnienia, żeby koleżanka nie miała czego liczyć. Ciało Łukasza ma jednak swój plan, tylko nikt mu go dotąd nie pokazał.

Bezdech mailowy, czyli wstrzymywanie oddechu w stresie: skąd 80%?

Zrób małą próbę. Otwórz ostatni mail od szefa albo od klienta i doczytaj go do kropki. Zauważ, w którym miejscu robisz wydech.

W 2007 roku Linda Stone siada do komputera i łapie się na wstrzymanym oddechu. Trzeciego dnia zapisuje, że to już nie przypadek, tylko nawyk, i pyta, czy wszyscy tak robią.

Przez kolejne sześć, siedem miesięcy Linda Stone zagląda ludziom przez ramię, gdy piszą maile w biurach, kawiarniach i domach, i wypytuje ponad 200 osób. Na swoim blogu pisze potem, że mniej więcej 80% z nich wyglądało na wstrzymujących oddech. Już w 2008 roku nadaje zjawisku nazwę „email apnea”, po polsku bezdech mailowy.

Linda Stone ani razu nie nazywa swojej obserwacji badaniem. Sama opisuje ją jako patrzenie i rozmowy z ludźmi. Gdy więc trafisz w sieci na „80% ludzi”, czytasz obserwację jednej osoby, nie wynik badania. Najsłynniejszą liczbę o oddechu przy mailu Linda Stone zebrała, zaglądając ludziom przez ramię.

Nie znalazłam też badania, które zmierzyłoby, czy pauza nad mailem szkodzi. Pauzy nad mailem nie musisz więc sobie wyrzucać. Wystarczy, że ją zauważysz.

Oddech w stresie siada wysoko — co widzę na plecach

Zatrzymaj teraz oddech na sekundę. Przy mailu ciało robi tak samo, tylko nie pyta Cię o zgodę. Po pauzie oddech rusza dalej, ale w stresie często już tylko górą.

Na leżance widzę oddech górą z bliska. W pierwszych minutach plecy klienta unoszą się tylko wysoko, pod łopatkami, i z przerwami. Taki oddech przypomina mi jazdę po mieście na pierwszym biegu: auto jedzie, tylko silnik wyje. Przy takim oddechu często wyczuwam twarde barki i kark. Piszę o obserwacji z gabinetu, nie o pomiarze.

Łukasz czeka na spotkaniu online na swoją kolej, z brodą wbitą w kołnierzyk, i wdech znowu staje przed końcem. Potem przychodzi trzeci ruch oddechu. Trzeciego ruchu ludzie wstydzą się najbardziej.

Ciągłe wzdychanie: przyczyny są inne, niż myślisz

Pojedyncze westchnienie po napięciu zwykle sprząta po stresie. Częste, męczące wzdychanie, po którym ulga nie przychodzi, pokaż lekarzowi.

Mężczyzna w szarej koszuli odchyla się na krześle przy biurku w mieszkaniu, z przymkniętymi oczami robi długi wydech; na blacie leży telefon ekranem do dołu, obok zamknięty laptop i kubek
Po odłożonej słuchawce ciało często samo wypuszcza jedno długie westchnienie.

Przypomnij sobie westchnienie, które przychodzi samo, gdy odkładasz słuchawkę po trudnej rozmowie. Co czujesz chwilę później? Lżej, prawda? Zespół Elke Vlemincx nagrał oddech ludzi siedzących spokojnie i porównał chwile przed westchnieniem i po nim. Przed westchnieniem rytm oddechu robił się coraz bardziej przypadkowy, po westchnieniu wracał porządek. Badacze nazwali westchnienie resetem, a mnie reset przypomina restart rutera, który od rana gubi zasięg.

Teraz pomyśl o oddychaniu przez cienką słomkę do koktajlu: kilka minut, każdy wdech z oporem. I nagle ktoś słomkę zabiera. Zespół Vlemincx sprawdził podobną chwilę w laboratorium: w dwóch badaniach 91 zdrowych ochotników oddychało przez rurkę z oporem. Gdy badacze zdejmowali opór, ochotnicy wzdychali częściej niż w próbach porównawczych. Westchnienie przychodziło razem z ulgą.

Zrób teraz przy biurku jedno westchnienie na zawołanie. Przyszło lekko czy na siłę? Elke Vlemincx i Olivier Luminet sprawdzili w dwóch badaniach, czy wzdychania można się nauczyć jak nawyku. Badacze wnioskują, że można. Autorzy przypuszczają, że część osób oddycha dzięki wyuczonym westchnieniom lżej, a część może przez częste westchnienia zacząć gorzej oddychać.

Częste wzdychanie i ziewanie: nie chodzi o brak tlenu

Ziewasz trzeci raz przy biurku i sięgasz do klamki okna? W 1987 roku zespół Roberta Provine'a podał ochotnikom czysty tlen, a ochotnicy ziewali tyle samo co przy zwykłym powietrzu. Klamkę możesz puścić.

Wdech Łukasza staje jednak przed końcem co wieczór od trzech tygodni. Autorzy brytyjskiej ulotki NHS wpisują nadmierne wzdychanie i ziewanie na listę objawów zaburzonego wzorca oddechu, obok wdechu, którego nie da się dokończyć. Gdy wzdychasz tak często, że się męczysz, przyczynę rozstrzyga lekarz.

Duszność ze stresu czy coś więcej? Kiedy nie czekać

Przeczytaj trzy listy do końca, nawet jeśli Tobie nic nie dolega. Lekarze brytyjskiej służby zdrowia NHS rozpisują duszność na trzy progi.

Dzwoń na 112 albo jedź na SOR, gdy:

  • oddychasz z ogromnym trudem: łapiesz powietrze, dławisz się albo nie możesz wydobyć słów,
  • klatka piersiowa jest ściśnięta albo ciężka,
  • ból rozchodzi się do ramion, pleców, szyi i żuchwy,
  • usta albo skóra robią się bardzo blade, sine albo szare (na ciemnej skórze łatwiej zobaczyć zmianę na dłoniach),
  • nagle myśli Ci się plączą i tracisz jasność myślenia.

Szukaj pomocy pilnie, jeszcze dziś albo w nocnej i świątecznej pomocy, gdy:

  • brakuje Ci tchu bardziej niż zwykle,
  • masz nudności albo wymiotujesz,
  • odkrztuszasz krew,
  • boli Cię albo puchnie jedna noga,
  • czujesz kołatanie serca.

Umów się do lekarza rodzinnego, gdy:

  • duszność nasila się przy zwykłych czynnościach albo po położeniu się,
  • duszności towarzyszy obrzęk kostek,
  • kaszel trwa trzy tygodnie albo dłużej.

Słowa „nerwica” nikomu nie przyklejam. Przy napadzie paniki ludzie też czują ból w klatce piersiowej i brak tchu, a lekarze NHS i z takimi objawami odsyłają do lekarza rodzinnego. Gdy nie wiesz, czy to panika, a pasuje Ci coś z pierwszej listy, dzwoń na 112.

Łukasz nie ma nic z pierwszej ani z drugiej listy. Wdech staje mu jednak przed końcem od trzech tygodni, wieczorami, na leżąco, więc Łukasz zapisuje się do lekarza rodzinnego. Pierwszy raz od trzech tygodni działa, zamiast się bać.

Jak oddychać w stresie, gdy nie chcesz liczyć oddechów

Zanim ściągniesz piątą aplikację do oddychania, zerknij na liczby. Autorzy przeglądu z 2018 roku zebrali 15 badań wolnego oddechu u zdrowych ludzi i w żadnym badacze nie losowali uczestników do grup. Dowody nazywają ciekawymi, ale ograniczonymi.

Kobieta w brązowym swetrze stoi w kuchni z telefonem przy uchu, drugą dłoń opiera płasko o blat i patrzy w bok; na blacie czajnik, jabłko i drewniana deska, przy oknie doniczka z rośliną
Przy „prosimy pozostać na linii” wystarczy zauważyć, że oddech stanął.

Zamiast liczyć, łap moment, w którym oddech znika: zanim odbierzesz telefon od szefa, przy „prosimy pozostać na linii” na infolinii banku. Wystarczy zauważyć pauzę. Nie musisz jej poprawiać ani liczyć.

Sama łapię się na wstrzymanym oddechu przy SMS-ie „niestety muszę odwołać wizytę”. Potem wzdycham jak lokomotywa na Dworcu Głównym.

A co, gdy oddech sam nie chce się uspokoić?

Wstrzymywanie oddechu w stresie i westchnienie, którego Łukasz już nie tłumi

Łukasz przychodzi do mnie już po wizycie u lekarza rodzinnego. Przez pierwsze minuty masażu oddycha wysoko, pod łopatkami, z przerwami, jakby dalej czytał maila z „PILNE”. Nic mu nie każę i nie liczę mu oddechów. Pracuję wolno na plecach i karku, a z minuty na minutę oddech Łukasza się wydłuża i rusza już nie tylko pod łopatkami, ale i przy dolnych żebrach.

Następnego dnia rano Łukasz siedzi przy biurku, a w skrzynce czeka nowy mail z „PILNE” w temacie. Przy drugim akapicie Łukasz łapie się na wstrzymanym oddechu. Przy „Pozdrawiam” przychodzi długie westchnienie i Łukasz już go nie tłumi. Koleżanka stawia kolejną kreskę w rogu tablicy. Łukasz się uśmiecha, bo wie już, co koleżanka liczy: chwile, w których jego oddech sam wraca do porządku.

Masaż relaksacyjny, gdy oddech nie chce zejść sam

Na masażu relaksacyjnym laptop zostaje w torbie, a telefon leży wyciszony na krześle przy wejściu. Oddechu nie leczę. Pracuję wolno, z delikatnym uciskiem na plecach i karku, a oddech ma czas zejść sam, bez ćwiczeń i liczenia. Powiesz „wolniej” i zwalniam.

Gdy stres siedzi w Tobie od tygodni, zajrzyj na stronę o masażu na stres i przebodźcowanie. Godzina kosztuje , resztę cen znajdziesz w cenniku. Napisz albo zadzwoń, a znajdę Ci wolną godzinę.

Jestem masażystką, nie fizjoterapeutką ani lekarką. Nie diagnozuję oddechu ani chorób i przy niepokojących objawach odsyłam do lekarza. Tekst ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarza.