Jak się wyciszyć, skoro cisza zostaje tylko przy śmietniku
Mirek schodzi z workiem do altany śmietnikowej i wrzuca butelki po jednej, powoli, jakby każda miała swój numer. Potem czyta na żółtym pojemniku, co wolno do niego wrzucić. Potem czyta jeszcze raz, od góry. Ma czterdzieści sześć lat i nigdy wcześniej tego nie czytał.
Stoi tam kwadrans. Żona wita go w drzwiach pytaniem: „Wynosiłeś czy wywoziłeś do Swarzędza?”. Pięć minut później Mirek warczy na córkę o ładowarkę, która znowu leży w łazience.
Jeśli widzisz w nim siebie, masz najmądrzejszy worek na osiedlu. Szkoda tylko, że wynosisz go jakieś czternaście godzin za późno.
W skrócie: ciszę kradniesz na koniec dnia, kiedy warczenie zdążyło już trafić w córkę. Dziesięć minut leży w Twoim dniu dużo wcześniej, tylko je zagadujesz. Pokażę, gdzie, i czemu przerwa z telefonem w ręce się nie liczy.
Przebodźcowanie w pracy: zmęczenie od odbierania, nie od dźwigania
Mirek zaczyna zmianę od odprawy przy rampie, za dziesięć szósta. Obok gra radio. Ktoś je włączył w 2019 roku, nikt nie pamięta kto, i nikt nie odważy się go wyłączyć. Od tamtej pory przyszło i odeszło trzech kierowników zmiany, a radia żaden nie ruszył. Operator cofa wózek z piskiem, kierowca dzwoni na służbowy, ktoś woła „Mirek!” przez całą halę. I tak do czternastej.
Gdyby za każde „Mirek!” ktoś odkładał jedną paczkę, przed dziewiątą zastawiłby rampę. Po takiej zmianie człowiek nie jest zmęczony od dźwigania, tylko od odbierania: każdy dźwięk to paczka, którą ktoś Ci podaje, i trzeba ją złapać. Jak hałas miasta zostaje potem w ciele, opisałam w tekście o masażu dla przebodźcowanych na Łazarzu.
Wieczorem w domu słyszysz każdy dźwięk jak zgrzyt: telewizor, czajnik, bajkę córki z tabletu na cały regulator. Przy worku stoisz już nie kwadrans, tylko dwadzieścia minut. A najgorsze przyjdzie po cichu: córka, zanim do Ciebie podejdzie, zacznie pytać mamę, czy tata jest dziś zły.
A innego miejsca na ciszę nie znasz.
Chwila ciszy: dwie minuty, nie dwadzieścia
Ale masz pod ręką piosenkę, którą lubisz? Włącz ją i w połowie zatrzymaj. Posłuchaj pierwszych sekund po. Czujesz, jak ramiona opadają o centymetr?
Zespół Bernardiego puszczał w 2006 roku dwudziestu czterem młodym, zdrowym osobom muzykę, od wolnej klasyki po techno. Między utwory badacze losowo wstawiali dwuminutową pauzę i mierzyli tętno, ciśnienie, oddech. W pauzie wszystkie trzy spadły nawet poniżej spoczynku, od którego badani zaczynali. Autorzy piszą, że relaks był „szczególnie widoczny” w pauzie.
Pauza trwała dwie minuty w laboratorium, więc o sobie ani o hali nic pewnego z wyniku nie wyczytasz. Obraz jednak zostaje: piosenka oddycha w pauzie, a ciało odpoczywa w przerwie w odbieraniu.
Tylko że taką pauzę już masz, piętnaście minut dziennie. I ją zagadujesz.
Przerwa w pracy: piętnaście minut, które już są Twoje
Mirek siada na przerwie z kanapką w jednej ręce i telefonem w drugiej i kciukiem przewija rolki. Po kwadransie wraca na halę tak samo rozbity jak przed nim.
Przy dniu pracy od sześciu godzin pracodawca musi Ci dać co najmniej 15 minut przerwy i wliczyć je do czasu pracy (Kodeks pracy, art. 134).
Pięć minut przerwy po każdej godzinie pracodawca musi dać z rozporządzenia tylko temu, kto pracuje przy monitorze co najmniej połowę dnia pracy, i może je zastąpić przeplataniem pracy przy ekranie innymi zajęciami. Kierownik, który chodzi po hali, najpewniej się w tym nie mieści.
U Ciebie pewnie podobnie: zjadłeś, przewinąłeś kilkadziesiąt filmików, a godzinę później siły masz tyle co przed przerwą.
Zespół Albulescu zebrał w 2022 roku 19 publikacji: 22 grupy, 2335 osób. Przerwy do dziesięciu minut trochę podnosiły wigor i trochę zmniejszały zmęczenie, ale wydajności nie poprawiły w pewny sposób. Wniosek jest już mój, bo wieczoru nikt nie mierzył: odpoczywasz po to, żeby wieczorem nie warczeć, a nie żeby robić więcej. Autorzy zastrzegają, że po wyczerpującej robocie dziesięć minut może nie wystarczyć.
Skoro przerwa jest, czemu po niej jesteś tak samo zmęczony? Przez kciuk.
Chwila ciszy czy przewijanie: test na 10 minut tylko dla siebie
Znasz to z każdej przerwy: wsuwasz telefon do kieszeni, a po minucie wyciągasz go z powrotem i nawet nie pamiętasz kiedy.

Przewijanie rolek jest ciszą w takim sensie, w jakim frytki są warzywem. Technicznie robi się je z ziemniaka.
Kang i Kurtzberg dali w 2019 roku 414 osobom zagadki słowne z przerwą w połowie. Kto miał przerwę, wybierał zakupy na przydzielonym telefonie, komputerze albo kartce. Grupa z telefonem rozwiązywała potem wolniej i mniej niż grupy z komputerem i kartką. Badacze sprawdzali to w laboratorium, nie na hali. Z telefonem schodzisz z jednej taśmy na drugą: paczki są mniejsze, ale dalej lecą.
Trzy pytania, po których poznasz, czy masz ciszę:
- Czy coś każe Ci przewinąć, odpisać albo polubić?
- Po dziesięciu minutach jesteś mniej czy bardziej rozbity?
- Dałoby się to robić z zamkniętymi oczami?
„Nie, mniej, tak” znaczy cisza. Kto je kanapkę na ławce za halą, zdaje test, a kto przewija rolki, oblewa go na pierwszym pytaniu. Jak nie zgubić spokoju po wyjściu z gabinetu, pisałam w tekście o telefonie po masażu.
Dobra, odkładasz telefon. I wtedy robi się dziwnie.
Jak odpocząć psychicznie, skoro siedzenie z myślami jest nie do wytrzymania
Pusty pokój, krzesło, żadnego telefonu i kwadrans sam na sam z myślami. Już Cię nosi?
Zespół Wilsona w jedenastu badaniach (2014) zostawiał ludzi samych na 6 do 15 minut, z niczym poza własnymi myślami. Zwykle im się to nie podobało, a wielu wolało zadać sobie wstrząs prądem, niż dalej tak siedzieć. Mirek przy altanie i tak wybrał rozsądniej.
Dlatego nie każę Ci siedzieć po turecku. Ciszą nazywam przerwę w odbieraniu, nie myślenie na rozkaz: ręce jedzą kanapkę bez radia, idą albo segregują, a głowa odpoczywa przy okazji.
W 1952 roku pod Woodstock pianista David Tudor przez cztery i pół minuty nie zagrał ani nuty: tak brzmi utwór 4′33″ Johna Cage’a. Cage opowiadał potem: w pierwszej części słychać było wiatr, w drugiej deszcz, w trzeciej rozmowy i wychodzących ludzi. Kto zgasi radio w pracy, najpierw usłyszy własne buty.
Ciszę przy altanie ktoś w domu w końcu zauważy. I zapyta o nią przy kolacji.
Jak znaleźć czas dla siebie, kiedy córka chce iść z Tobą do śmietnika
Przy kolacji dziewięcioletnia córka odkłada widelec: „Tato, czemu zawsze chodzisz sam? Mogę iść z tobą do śmietnika?”. „Nie, sam” wychodzi Mirkowi za szybko. Córka patrzy na niego dziwnie. Mirek nie umie jej powiedzieć, że worek śmieci jest jego jedynym kwadransem. I orientuje się przy stole, że nie pamięta, kiedy ostatnio zjadł coś bez dźwięku w tle.

Kwadransa nie oddasz. Ale możesz go przenieść.
Jak się wyciszyć po pracy, zanim wejdziesz do domu
Wysiadasz z autobusu i ostatnie 300 metrów do klatki idziesz bez słuchawek, do nikogo nie dzwonisz. Słyszysz własne kroki, czyjś rower, psa za płotem. Do domu wchodzisz z zapasem, a nie na rezerwie.
Nie układam Ci planu. Pokazuję miejsca, a Ty bierzesz jedno.
Gdzie w zwykłym dniu leży dziesięć minut ciszy
| Moment dnia | Co wyłączasz | Ile minut | Po czym poznasz, że zadziałało | | --- | --- | --- | --- | | Rano, przed pierwszym telefonem | radio przy kawie | 3 | kawa smakuje, zamiast znikać | | Przerwa z kodeksu | ekran przy kanapce | 10 | po przerwie nie wracasz tak samo rozbity | | Zmiana zadania po odprawie | rozmowę i telefon | 2 | następne polecenie mówisz spokojniej | | Ostatnie 300 m do domu | słuchawki i dzwonienie | 4 | słyszysz własne kroki | | Klatka, przed drzwiami | wszystko, po prostu stoisz | 1 | wchodzisz bez warczenia |
Minuty to przykłady, nie dawka. Razem wyszłoby dwadzieścia, ale wystarczy jeden wiersz, ten, który najmniej Cię kosztuje. Chyba że cisza nie przynosi ulgi, tylko strach.
Przebodźcowanie u dorosłych czy coś więcej: kiedy do lekarza
Trzymam się wytycznych brytyjskiej służby zdrowia NHS: umów się do lekarza rodzinnego od razu, gdy
- nie radzisz sobie ze stresem albo to, co sam próbujesz na stres, nie pomaga;
- nie radzisz sobie z lękiem, strachem albo paniką, albo to, co sam próbujesz na lęk, nie pomaga;
- zmiana nawyków snu nie pomogła na bezsenność albo kłopoty ze snem trwają od miesięcy, albo bezsenność tak wpływa na Twój dzień, że trudno Ci sobie radzić (więcej w tekście o bezsenności).
W gabinecie odsyłam do lekarza albo psychologa także wtedy, gdy:
- w ciszy od razu nachodzą Cię natrętne myśli albo lęk, albo nic Cię już nie cieszy;
- alkohol jest jedynym sposobem, żeby się wyciszyć.
Według NHS dzwoń pod 112 (w Wielkiej Brytanii to 999), gdy:
- kołatanie serca nie mija albo kołataniu towarzyszy ból w klatce piersiowej, duszność albo omdlenie;
- duszność jest tak ciężka, że łapiesz powietrze albo nie możesz mówić;
- ból w klatce piersiowej przychodzi nagle i nie mija.
Jeśli kołatanie serca już minęło, poproś lekarza rodzinnego o pilną wizytę.
Gdy w ciszy słyszysz szum albo piszczenie w uszach, odsyłam do laryngologa. Nie jestem psycholożką ani lekarką, więc nie oceniam, co się za tym kryje.
Jeśli jest źle teraz:
- 800 70 2222 — Centrum Wsparcia dla dorosłych w kryzysie, bezpłatnie, całą dobę, także czat;
- 116 123 — dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym, bezpłatnie, całą dobę, także czat na 116sos.pl;
- 112 — przy zagrożeniu życia.
Jeśli nic z listy Cię nie dotyczy, zostaje jeszcze jeden przypadek: cisza jest, a głowa dalej stoi na hali.
Jak się wyciszyć i uspokoić, kiedy dziesięć minut nie wystarcza
Pamiętasz zastrzeżenie zespołu Albulescu? Po naprawdę wyczerpującej robocie dziesięć minut może nie wystarczyć. Siedzisz na ławce za halą w ciszy, a głowa dalej łapie paczki.

Moja propozycja jako masażystki to masaż relaksacyjny. Pracuję płynnymi, spokojnymi ruchami, z delikatnym uciskiem. Telefon wyciszasz, a rozmawiać nie musisz.
Dostajesz godzinną pauzę w swojej piosence. Snu ani ciśnienia nie obiecuję. Godzina kosztuje . Co dzieje się na leżance krok po kroku, opisałam w przewodniku dla zestresowanego ciała.
Najpierw jednak sprawdź darmową wersję, czyli swój wiersz z tabeli.
10 minut tylko dla siebie, których nie musisz już kraść
Dwa tygodnie później Mirek je kanapkę na ławce za halą, bez radia i bez rolek. Wieczorem wynosi worek i wraca po trzech minutach. Żona podnosi wzrok: „Coś się stało?”. „Nie. Już nie muszę tam stać.” W czwartek schodzą do altany we dwoje i córka czyta mu na głos, co wolno do żółtego pojemnika. Ona też nigdy wcześniej tego nie czytała.
Mirek nie musiał szukać ciszy przy śmietniku. Ty też nie musisz: cały czas masz ją w swoim dniu, tylko wcześniej niż przy worku.
Ten tekst nie zastępuje porady lekarza ani psychologa i nie służy do diagnozy. Jestem masażystką, nie lekarką, psycholożką ani fizjoterapeutką. Mirek to postać wymyślona, choć prawdziwa w duchu. Numery kryzysowe znajdziesz wyżej, przy czerwonych flagach.






