Czy podczas masażu można rozmawiać? Tak, a milczeć też wolno

W Kioto w 2017 roku kierowcy korporacji Miyako Taxi wyjechali na ulice pięcioma „cichymi taksówkami”: kierowca mówił „dzień dobry”, potwierdzał trasę i milkł, dopóki pasażer sam nie zagadał. Pasażer miał kartkę z zasadą przed oczami, na zagłówku. Ktoś musiał wydrukować dorosłym ludziom pozwolenie na milczenie.

Nad leżanką kartki nie wieszam, więc odpowiem tutaj.

Podczas masażu możesz rozmawiać i możesz milczeć, a ja przyjmę obie wersje tak samo spokojnie. Jedni gadają od wejścia do wyjścia, inni odzywają się dopiero przy płaceniu.

Tyle teorii. W praktyce wiele osób z grzeczności przegaduje na leżance godzinę, za którą płaci, albo przemilcza ją i do końca zgaduje, czy nikt się nie obraził. W obu wersjach ktoś przychodzi po odpoczynek i wychodzi bez niego. Możesz zrobić inaczej, nawet bez kartki na zagłówku. Tylko jak?

Czy podczas masażu się rozmawia, czy milczy?

Piątek, Paweł stoi autem na światłach i kończy szóstą rozmowę z klientem z Leszna. Ma 44 lata, jest handlowcem i od rana nie zamknął ust na dłużej niż kwadrans. Po pracy idzie na pierwszy w życiu masaż i już na światłach psuje sobie plan pytaniem: a jeśli masażystka zapyta, dokąd jedzie na urlop?

Jeśli zapyta, Paweł odpowie, bo sześć godzin dziennie zarabia na odpowiadaniu i inaczej nie umie. Przegada wtedy masaż jak siódmą rozmowę w piątek. Gorzej, jeśli zamilknie: przez godzinę będzie się zastanawiał, czy masażystka się nie obraziła, i nie odpocznie ani w rozmowie, ani w ciszy.

Paweł ma w swojej obawie sporo towarzystwa. Ankieterzy YouGov zapytali w 2017 roku Brytyjczyków o rozmowę w dziewięciu codziennych sytuacjach. Przy czyszczeniu zębów u dentysty 49% ankietowanych wolałoby nie rozmawiać, choć z lusterkiem w ustach i tak nikt by nie pogadał. O masaż ankieterzy nie pytali, więc liczby dla leżanki nie mam.

Ale Paweł nie musi zgadywać, i Ty też nie. Zanim zacznę masaż relaksacyjny, siadamy przy herbacie. Pytam, co boli i czy dziś gadamy, czy cisza. Mówisz mi jedno zdanie, w którąkolwiek stronę:

„Dziś wolę ciszę.” albo „Chętnie pogadam.”

Dłonie masażystki w granatowym stroju roboczym kładą złożony biały ręcznik na zasłanej leżance, w tle okno i rośliny
Zanim się położysz, układam ręcznik i już wiem, czy dziś gadamy.

Masaż w ciszy: co się dzieje, kiedy nic nie mówisz

Kiedy wybierzesz ciszę, w trakcie masażu usłyszysz ode mnie niewiele. Zapowiadam ruchy, raz pytam o nacisk i wystarcza mi „mhm”, które na leżance uznaję za pełnoprawne zdanie złożone. Jak zaśniesz, nie budzę, a z drobnymi wstydami przed masażem rozprawiam się osobno.

Paweł zamówił ciszę jeszcze przy herbacie, po czym na leżance opowiadał o kliencie z Leszna, o rabacie i terminie dostawy. Opowiadał równo dziesięć minut. Co zrobił w jedenastej, sam by nie zgadł.

Boisz się, że milcząc, kogoś urazisz? Ankieterzy na zlecenie brytyjskiego ubezpieczyciela Ripe zapytali w 2024 roku 100 fryzjerów i 2000 konsumentów o ciszę przy strzyżeniu. Ciszę wolało 56% fryzjerów i 53% konsumentów. Ankiety nie robili naukowcy, ale przy wyniku i tak się uśmiecham: zawodowi mistrzowie pogawędki chcieli ciszy mniej więcej tak samo często jak konsumenci.

Ale w ciszy ludzie wpadają w jedną pułapkę i płacą za nią bólem.

Czy podczas masażu można rozmawiać, gdy coś boli? Trzeba

Ktoś siada po godzinie, sięga po kubek i mówi spokojnie: „Od połowy bolało mnie przy lewej łopatce, ale nie chciałem przerywać, bo było tak cicho”. Słyszę takie zdanie i długo nie wiem, co odpowiedzieć. Zapłacił za ulgę, pół godziny zaciskał zęby i wychodzi obolały. Najgorzej milczy na leżance człowiek grzeczny.

Inny klient w podobnej ciszy mruknął w dwudziestej piątej minucie: „Za mocno po lewej”. Zmniejszyłam nacisk, on rozluźnił ramię i po sekundzie znów milczeliśmy. Zmieścił sprawę w czterech słowach.

Prosząc o ciszę, rezygnujesz z pogawędki, a nie z mówienia, że coś boli. Prawo do odmowy, zmiany i przerwania masażu, nawet po wcześniejszej zgodzie, zapisali u siebie twórcy amerykańskiego kodeksu etyki masażystów NCBTMB. Autorzy podręcznika dla masażystów na rządowej platformie zpe.gov.pl uczą słuchać, co pacjent mówi o odczuciach w trakcie masażu, więc „za mocno” traktuję jako część zabiegu.

Ciszę na masażu ustawiasz jak tryb samolotowy: rozmowy wyłączasz, a numer alarmowy zostawiasz włączony. „Za mocno” i „coś jest nie tak” mówisz zawsze, a ja zawsze reaguję. Jeśli boisz się, że wyjdziesz na marudę, przeczytaj, jak powiedzieć masażystce, czego nie chcesz.

A niektórzy przychodzą po coś dokładnie odwrotnego.

Czy mam rozmawiać z masażystą podczas masażu? Jeśli chcesz, gadaj

Paweł przyszedł po ciszę. Ktoś inny siada przy herbacie i pyta: „Mogę ponarzekać na cały tydzień?”. Pierwsze zdania mówi wolno, jakby sprawdzał, czy naprawdę można. Potem się rozkręca: szef, termin przesunięty trzeci raz, kark od komputera. Robię swoje i słucham. Nazywam swój gabinet Gabinetem Rozmowy, bo czasem potrzebujesz wyrzucić z siebie stres całego tygodnia, a czasem po prostu pomilczeć.

Kto gada z rozpędu, nie jest gadułą. Zwykle głową jeszcze jedzie z pracy. Paweł przez pierwsze dziesięć minut też jeszcze jechał.

Możesz mówić nawet twarzą w dół. Mówisz wtedy prosto w kafelki pod leżanką i brzmisz jak spiker z bunkra, ale słyszę każde słowo.

Słucham, nie radzę, a kiedy ktoś co tydzień wraca z czymś ciężkim, mówię mu o psychologu albo psychoterapeucie.

Niekiedy ktoś przychodzi z czymś, czego nie zapowiada przy herbacie.

Czy na masażu trzeba milczeć, kiedy płyną łzy?

Trzeci kwadrans, pracuję przy karku. Ktoś zaczyna cicho płakać i od razu przeprasza. Pytam tylko, czy przerwać, czy kontynuować, i podaję chusteczkę. Nie pytam, dlaczego.

Na drewnianej półce przy leżance stoi pudełko białych chusteczek, szklanka wody i złożony biały ręcznik, w tle zasłana leżanka
Chusteczki trzymam zawsze pod ręką.

Masażyści w magazynie amerykańskiego stowarzyszenia ABMP piszą wprost: ludzie na masażu płaczą, śmieją się, nagle przypominają sobie coś z dzieciństwa. Piszą też, że przy łzach masażysta nie doradza, bo nie jest psychologiem.

Łez na leżance widzę więcej, niż ludzie przyznają się do nich przy kawie.

U mnie możesz się też wypłakać. Nikt się nie zdziwi i nikt nie będzie oceniał.

Skąd biorą się płacz i rozdrażnienie po masażu, opisałam osobno. Jeśli jednak co tydzień przynosisz na leżankę smutek albo lęk i przez nie gorzej śpisz, zamiast kolejnego masażu umów się do psychologa lub psychoterapeuty. Gdy jest Ci teraz bardzo ciężko, zadzwoń pod 116 123 albo 800 70 2222, bezpłatnie i o każdej porze, a przy zagrożeniu życia pod 112.

Masażysta za dużo mówi — jak grzecznie mu przerwać?

Czasem trafisz na odwrotną sytuację: przychodzisz po ciszę, a masażysta przez godzinę opowiada o swoim weekendzie. Shari Harrison, amerykańska masażystka, podsuwa kilka sposobów, w tym poproszenie o głośniejszą muzykę i własne milczenie. Możesz powiedzieć wprost: „Dziś bardzo potrzebuję się zrelaksować”. Możesz też głęboko wypuścić powietrze, bo taki wydech jako prośbę o ciszę, jej zdaniem, rozpozna prawie każdy w zawodzie.

Są też rozmowy, po których możesz wstać i wyjść. Sprawdzisz je jednym pytaniem: czy masażysta mówi o pracy na Twoich plecach, o nacisku i napięciu, czy o czymś, z czym nie przychodzisz? Wstajesz, kiedy trafiasz na:

  • uwagi o Twoim ciele, które nie dotyczą nacisku ani napięcia,
  • pytania o życie prywatne, z którymi nie przychodzisz,
  • dopytywanie, dlaczego płaczesz,
  • namawianie na pakiety i kosmetyki, kiedy leżysz,
  • brak reakcji na Twoje „za mocno” albo „przestań”.

Więcej sygnałów zebrałam w poradniku, jak rozpoznać bezpieczny gabinet masażu.

U mnie najtrudniejszą rozmowę załatwiasz jednym zdaniem. Paweł swoje powiedział, zanim wypił herbatę.

Pierwszy masaż w życiu? Wystarczy jedno zdanie przy herbacie

W jedenastej minucie Paweł urwał w pół zdania o rabacie i już do niego nie wrócił. Do końca masażu oddychał wolno i równo, jak przed snem. Przy wyjściu przeprosił za ciszę, jakby nie odpisał komuś na maila. A w drzwiach powiedział cicho: „Pierwszy raz od tygodnia zapomniałem, jak się nazywa klient z Leszna”.

Kartki na zagłówku u mnie nie będzie. Wystarczy, że powiesz przy herbacie.

Zapisz sobie swoje zdanie, „Dziś wolę ciszę” albo „Chętnie pogadam”, i zarezerwuj masaż relaksacyjny. Za godzinę płacisz , a rozmowę przy herbacie dostajesz gratis.


Ten tekst nie zastępuje porady psychologa ani lekarza. Prowadzę gabinet masażu, nie terapii: słucham, ale nie diagnozuję i nie leczę. W kryzysie, o każdej porze: 116 123 albo 800 70 2222, a przy zagrożeniu życia 112.